Na dzisiejszym spotkaniu z premier Beatą Szydło liderzy partii opozycyjnych mogą usłyszeć szczegóły propozycji PiS dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego. Jarosław Kaczyński ujawnił koncepcję – jak to określił – kompromisu w tej sprawie w wywiadzie z „Rzeczpospolitą” na początku tygodnia.

Wspomniała o niej także w wystąpieniu w Parlamencie Europejskim premier Szydło. Zakłada ona rozłożoną na dwa etapy zmianę składu TK. W pierwszym mieliby być wybrani obecni sędziowie. Do dokończenia swoich kadencji. Teoretycznie dawałoby to możliwość powołania także tych, od których ślubowania nie przyjął Andrzej Duda.

Kolejny – docelowy etap – miałby być związany z planami zmian w sądownictwie, jakie ma PiS. W obu wariantach większość w trybunale mieliby mieć przedstawiciele opozycji. I Kaczyński, i Szydło mówili tu o proporcji 8 sędziów wskazanych przez opozycję i siedmiu przez PiS. To jednak bardzo ogólna koncepcja. – Szczegóły powinny być wypracowane w dialogu z innymi klubami w Sejmie. Jesteśmy otwarci na pomysły. Dopracowanie powinno być konsekwencją wspólnej dyskusji. O ile kluby podejmą dyskusję – mówi Stanisław Piotrowicz.

Takie propozycje wymagają zmian w konstytucji – podkreśla konstytucjonalista prof. Marek Chmaj. Chodzi m.in. o istniejące dziś przepisy, że sędziowie są wybierani tylko na jedną kadencję, która trwa 9 lat. Ma to zapewniać, że nie będą zabiegać o względy polityków.

Wdrożenie propozycji PiS wymagałoby także wprowadzenia przejściowych przepisów do konstytucji. Bo skoro pierwsi sędziowie mieliby być wybierani ponownie, ich kadencje byłyby krótsze. A choć liczby sędziów wskazywanych przez opozycję i większość rządząca podawane przez Jarosława Kaczyńskiego i Beatę Szydło sumują się do obecnej wielkości składu TK (15 sędziów), to nie można wykluczyć, że liczba mogłaby być powiększona.

Propozycję PiS ponownego wybrania obecnego składu trybunału można rozumieć jako próbę doprowadzenia do stanu zgodnego z grudniowymi orzeczeniami TK. Czyli w skład nowego weszliby oprócz dziesięciu trzej wybrani w poprzedniej i dwaj sędziowie w tej kadencji.

Ale można ją też rozumieć jako propozycję poszerzenia składu o sędziów, od których ślubowania nie przyjął prezydent Duda. A to oznaczałoby zwiększenie liczby orzekających w porównaniu z obecnymi zapisami w konstytucji. Zdaniem Piotrowicza różne warianty zmiany konstytucji wchodzą w grę. – Zakładamy, że opozycja będzie miała w nowym składzie większość. My nie chcemy zawłaszczania trybunału, a tak było do zeszłego roku, gdy Platforma postanowiła obsadzić trybunał tylko wskazanymi przez siebie sędziami – mówi Stanisław Piotrowicz.

Postawa PiS to próba przełamania pata, jaki powstał w sporze o trybunał. Prezes Andrzej Rzepliński dopuścił do orzekania dwójkę z pięciu sędziów, których wybrał Sejm obecnej kadencji i zaprzysiągł prezydent Andrzej Duda. Teraz TK szykuje się do wydania orzeczenia o ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, którą przeforsował PiS. Z kolei prezydent Duda konsekwentnie odmawia przyjęcia ślubowania od któregokolwiek z sędziów wybranych przez poprzedni Sejm. PiS zależy także, by zminimalizować zagraniczne reperkusje sporu i go wyciszyć.

Opozycja deklaracje PiS przyjęła chłodno. PO obawia się, że to próba skłonienia jej do uwiarygodnienia dotychczasowych kroków PiS wobec trybunału. – To ma być kompromis? Propozycja, by powołać trybunał od nowa, to dalsze rozwalanie tej instytucji – mówi szef klubu PO Sławomir Neumann.

Zdaniem Nowoczesnej kompromis może być w granicach obecnego prawa, a propozycja PiS poza nie wykracza. – Takie stawianie sprawy traktujemy jako szantaż. Sprawa trybunału jest prosta, opiera się na zapisach konstytucji i obowiązkach ciążących na prezydencie wynikających z konstytucji. Żadna zmiana konstytucji nie jest potrzebna. My nie chcemy się targować o sędziów, bo sędziowie są niczyi. Powinni być niezawiśli, więc nie można mówić, że ośmiu jest naszych – mówi Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Sceptycznie do pomysłów PiS podchodzi także Paweł Kukiz. Jego klub zgłosił już wcześniej propozycję nowelizacji konstytucji w sprawie trybunału. – Sędziowie trybunału muszą interpretować konstytucję zgodnie z interesem obywatelskim, dlatego zaproponowaliśmy, by sędziów wybierało dwie trzecie posłów. Propozycja PiS zakładająca odpowiednią liczbę członków dla opozycji czy rządu to nadal kontynuacja upartyjnienia – podkreśla Kukiz. To wskazuje, że pomysły PiS, które wymagałyby konstytucyjnej większości w Sejmie, mają małe szanse na wejście w życie. Przełomu nie spodziewają się zresztą nawet niektórzy politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy. Zdaniem prof. Marka Chmaja rozwiązaniem problemu trybunału byłoby odebranie przez prezydenta Andrzeja Dudę ślubowania od trzech sędziów wybranych w poprzedniej kadencji Sejmu, co wynika z dotychczasowych orzeczeń trybunału.