Premier Beata Szydło mówi, że dyskusja o Polsce na forum międzynarodowym jest debatą zastępczą i powinna już się zakończyć. - Europa nie potrafi sobie dzisiaj poradzić ze swoimi problemami i odwraca uwagę od tych rzeczywistych problemów - mówiła premier. - To nie Polska jest dzisiaj problemem Europy - dodała. Zdaniem Beaty Szydło prawdziwy problem to między innymi utrzymanie strefy Schengen. Premier zapewniła, że rząd jest otwarty na rozmowę z instytucjami europejskimi. - Przygotowujemy informacje, na które czeka Komisja Europejska, jesteśmy otwarci na rozmowy - dodała.

Szef Klubu Parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki powiedział, że Europa ma dziś naprawdę poważne problemy do rozwiązania. - Bo chociaż działa to bardzo pozytywnie na naszych zwolenników, to, że Europa pokazuje jak bezradna jest wobec spraw ważnych a zajmuje się sprawami pozornymi, to wolelibyśmy jednak, żeby tego rodzaju przekaz nie pojawiał się w mediach europejskich - powiedział wicemarszałek Sejmu. Jest to- jego zdaniem- przekaz często przekręcany, wykoślawiany i przeinaczany stąd dobrze, że nie będzie okazji do dalszych narzekań na sytuację w Polsce.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek podkreśliła, że prawdziwym problemem dla Europy są obecnie imigranci, a także stanowisko Wielkiej Brytanii wobec pozostania w Unii Europejskiej.

Ryszard Terlecki dodał, że według "czarnych prognoz" do Europy może ruszyć kolejny milion uchodźców i wtedy okaże się, że politycy europejscy, którzy mówili "jakoś to będzie" staną przed konieczności podejmowania decyzji. Wyraził nadzieję, że potrafią rozwiązać ten problem. Pytany o opinię Komisji Weneckiej w sprawie Trybunału Konstytucyjnego Ryszard Terlecki powiedział, że PiS traktuje ją bardzo poważnie, ale nie wyobraża sobie by mogła być ona negatywna dla Polski.

Również wiceszef Kukiz'15 Marek Jakubiak pozytywnie ocenia decyzję Rady Europy. Jego zdaniem to informacja korzystna dla naszego kraju. - Jestem bardzo zadowolony, ponieważ okazało się, że są ludzie, którzy zdroworozsądkowo myślą - powiedział. Również on zwrócił uwagę, że największym obecnie problemem Europy jest niekontrolowany napływ imigrantów.

Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej podkreślił, że zmianami prawa w Polsce zajmują się komisje Rady Europy - monitorująca i wenecka. - Jest to dość naturalne, że na początku te ciała mają się wypowiedzieć - powiedział. Kierwiński liczy też, że do czasu wydania przez obie komisje opinii, Prawo i Sprawiedliwość przestanie - jak się wyraził - naginać polską konstytucję.

W ubiegłym tygodniu na forum Parlamentu Europejskiego w Strasburgu odbyła się debata na temat praworządności w Polsce. W tym kontekście poseł Kierwiński był pytany o to, czy do podobnej dyskusji powinno dojść również w Radzie Europy. - Wiele zależy od rządzących - podkreślił polityk. Przypomniał, że szefowa rządu zobowiązała się przed eurodeputowanymi, że odpowie na pytania instytucji europejskich.

Lider Nowoczesnej Ryszard Petru jest zadowolony z decyzji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W rozmowie z dziennikarzami Ryszard Petru podkreślał, że nie jest zwolennikiem tego typu dyskusji, ani w Radzie Europy, ani w Parlamencie Europejskim. Jego zdaniem, nie rozwiązują one problemów. Lider Nowoczesnej dodał, że wszystkie siły polityczne w naszym kraju czekają na decyzję Komisji Weneckiej w sprawie Polski. Pytanie, co się stanie, że uzna ona, iż w naszym kraju była łamana zasada praworządności i konstytucja - zastanawia się polityk. I dodaje, że gdyby tak się stało, rząd i parlamentarna większość będzie musiała się wycofać z podjętych wcześniej decyzji.

Polskie Stronnictwo Ludowe pozytywnie wypowiada się o decyzji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, by na tej sesji nie przeprowadzać debaty na temat Polski. Jakub Stefaniak, rzecznik klubu parlamentarnego PSL uważa, że na tym etapie należy poczekać na wynik prac Komisji Weneckiej, która ma zająć stanowisko w sprawie tzw. naprawczej ustawy PiS dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego. Jak mówi, warto i trzeba poczekać na informacje ekspertów, a nie bazować na politycznych emocjach. Zdaniem Stefaniaka, nawet gdyby do takiej debaty doszło teraz, to to z ust przedstawicieli PiS-u nie padłyby żadne nowe argumenty, bo "PiS przyjęło retorykę kampanijną, nie mówi do przedstawicieli dyplomacji europejskiej, ale mówi do swoich wyborców i tak naprawdę, to nic nowego do sprawy by nie wniosło".

W Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy zorganizowania pilnej debaty i głosowania nad rezolucją o funkcjonowaniu instytucji demokratycznych w Polsce zażądały największe frakcje polityczne: chadecy, socjaliści, liberałowie i grupa zjednoczonej lewicy. Wniosek nie uzyskał jednak poparcia wymaganych 2/3 głosów.