Przyczyną procesu były wypowiedzi Ćwiąkalskiego z 2008 roku, gdy został następcą Ziobry. Wówczas, gdy objął resort, powiedział, że uszkodzenia służbowego laptopa poprzednika nie powstały przypadkowo, a ich charakter wskazuje na celowe działanie. Ziobro replikował wówczas, że to pomówienia i wytoczył Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu proces.

Sąd już raz uznał, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych, bo jak podkreślił, prawdą jest, że Ziobro zwrócił uszkodzony laptop, a pozwany nie mówił, że zniszczył go właśnie powód. W apelacji jednak pełnomocnik Ziobry zarzucił, iż Sąd Okręgowy wydając wyrok, nie rozważył całości ustaleń poczynionych w tej sprawie.

Sam Ziobro przypomniał, że zlecona ekspertyza oraz ustalenia śledztwa wykazały, że zawartość laptopa dała się odczytać i nie było na nim żadnych niejawnych informacji. Wskazał, że każdy z nas kiedyś coś zniszczył w sposób niezamierzony. Podkreślił, że zwrócił ministerstwu koszt laptopa. Dziś Sąd Apelacyjny jednak podtrzymał wyrok sadu pierwszej instancji.