Lasek w rozmowie IAR zwrócił uwagę, że wśród ekspertów, którzy mają zacząć pracę w podkomisji, nie ma nikogo, kto był na miejscu katastrofy ani miał dostęp na przykład do rejestratorów parametrów lotu.

Jak mówił, te osoby i ich opinie są powszechnie znane od kilku lat. Trudno jest oczekiwać, że ta podkomisja wniesie coś nowego do sprawy katastrofy smoleńskiej, jeżeli tezy i jej ostateczna opinia są znane jeszcze przed jej powołaniem- ocenił rozmówca IAR.

W związku z tym - zaznaczył Lasek - podkomisja będzie bezpośrednią kontynuacją parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza. Według rozmówcy IAR, za porażkę obecnego szefa MON-u trzeba uznać to, że w podkomisji nie będzie specjalisty od badania katastrof lotniczych, a tych w Polsce "jeszcze kilku jest". Maciej Lasek powiedział, że słyszał o kilku takich specjalistach, którzy odmówili szefowi MON.

Minister Antoni Macierewicz podpisał rozporządzenie, dotyczące organizacji Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Daje ono ministrowi obrony narodowej prawo do decydowania o wznowieniu badania wypadku lotniczego, gdy zostaną ujawnione nowe okoliczności lub dowody mogące mieć istotny wpływ na ich przyczyny. Powołana już została specjalna podkomisja, która zajmie się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Na jej czele stanie dr inż. Wacław Berczyński.