Lech Wałęsa zaprzecz że współpracował z tajnymi służbami PRL. Wiem, co zrobiłem. Byłem stuprocentowo oddany walce, poświęciłem wszystko, swoją rodzinę, żonę, wszystko. A oni mi zarzucają że brałem pieniądze? - mówił w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24 Lech Wałęsa. Zapewnił, że nigdy na nikogo nie doniósł. Powtórzę jeszcze raz, nigdy nie napisałem żadnego donosu, żadnej mojej wypowiedzi nie można zaliczyć jako donos - twierdził. Dlatego też chciałby zobaczyć, jakie dokumenty uzyskał IPN w domu generała Kiszczaka.

Lech Wałęsa zaatakował też swoich przeciwników. Przypomniał czasy ze strajku, gdy chciał zrezygnować, a wtedy zarówno Anna Walentynowicz, jak i Bogdan Borusewicz błagali go "na kolanach", by dalej stał na czele walki z komuną. Ja zrobiłem tak, jak potrafiłem. Ile mi siły i mądrości starczyło. Każdy mógł zrobić to lepiej Czy ja im broniłem? - zauważył.

Stwierdził też, że część jego wrogów, chce go wyciąć z historii. To jest wojna. Chcą osadzić jakiegoś innego bohatera, który był tchórzem., który do mnie kablował - stwierdził. Zapytany przez dziennikarkę, o kogo chodzi powiedział tajemniczo:  Pani wie, ci najwięksi bohaterowie to byli moi kablarze - zauważył. Chcą zająć miejsce w historii - mówił. Stwierdził, że jedni to robią z zawiści, a inni dlatego, bo są chorzy - wymienił wśród tych ludzi choćby Krzysztofa Wyszkowskiego. Jego zdaniem, te ataki tylko dlatego się pojawiają, bo jest wolność, a nie ma prawa, i to powoduje jakieś zdziczenia. Ocenił też słowa ministra Witolda Waszczykowskiego, o tym, że tworzenie wolnej Polski mogło być sterowane. Facet, a gdzieś ty był, mogłeś nie dać się sterować, mogłeś dać się wybrać, mogłeś to zrobić lepiej od Wałęsy - stwierdził.

Jak będzie się bronił? Będę mówił tylko prawdę - wyjaśnił. Dodał też, że jego słowa i dokonania zostawia dziennikarzom. A co wy z tego zrobicie, wasza sprawa. Mnie to nie interesuje, ja chcę mieć czyste serce - podsumował.