Minister Antoni Macierewicz tłumaczył posłom działania, jakie w tej instytucji podjęto w nocy z 17 na 18 grudnia ubiegłego roku. Odwołano wtedy ówczesnego szefa natowskiego centrum i wszczęto wobec niego postępowanie.

Były wiceszef MON Czesław Mroczek z PO, który wnioskował o spotkanie w tej sprawie powiedział, że nocna akcja w centrum kontrwywiadowczym była niepotrzebna.
Polityk Platformy podkreślił, że dziś wiadomo, iż nowe kierownictwo resortu porozumiało się ze stroną słowacką w sprawie dalszego działania centrum. Uzgodniono również z pozostałymi dziesięcioma krajami współtworzącymi tę instytucję, iż centrum jest potrzebne i będzie się starać o akredytację NATO - przekazał były wiceszef MON.

Zupełnie inne zdanie prezentuje przewodniczący sejmowej komisji obrony Michał Jach. Poseł PiS, po wyjaśnieniach szefa MON nabrał przekonania, że zmiany w natowskim centrum były konieczne. Z dokumentów przedstawionych przez szefa resortu obrony wynika, jak tłumaczył poseł Jach, iż centrum działało w sposób skandaliczny. Jako były oficer nie wyobrażałem sobie, że coś takiego może działać w siłach zbrojnych - podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Michał Jach powiedział, że były szef Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO nie dostosował się do rozkazów przełożonych. Szczegółów nie mógł jednak przekazać, gdyż posiedzenie komisji w siedzibie MON było zamknięte, a większość dokumentów w tej sprawie jest niejawna.