- To jest zamach stanu, prawniczy zamach stanu. Do wczoraj sądziłam, że mamy rząd autorytarny. Od wczoraj uważam, że mamy dyktaturę – mówiła na początku rozmowy Hanna Gronkiewicz-Waltz w Radiu ZET.

Prezydent Warszawy zaatakowała też Beatę Szydło ("w przyszłości będzie odpowiadać przed Trybunałem Stanu za brak publikacji wyroku TK"), a także Zbigniewa Ziobrę. Prokuratorowi generalnemu i ministrowi sprawiedliwości wypomniała wypowiedź, w której najpierw dowodził, że premier nie może publikować wyroku, który wydała "grupa sędziów", a potem zaapelował do Trybunału, aby odroczył posiedzenie o dwa tygodnie.

– On ma schizofrenię. Z jednej strony to "grupa sędziów", a z drugiej strony chce, aby odroczyli. Sam uznał, że pisze prośbę o odroczenie do Trybunału – mówiła.

Zastrzegła przy tym, że posłuszeństwo prezesowi stawia pod znakiem zapytania całą ich polityczną przyszłość.