Jakiś kompromis by się przydał, ale nie ma żadnej woli kompromisu. Większość opozycji dąży do konfrontacji, do zaostrzenia sytuacji w Polsce - mówi prezes PiS w programie "Polski punkt widzenia" w TV Trwam.

Według Kaczyńskiego musi to być kompromis w oparciu o konstytucję, w oparciu o prawo. - Ogłoszenie stanowiska pewnej grupy sędziów TK jako orzeczenia jest niemożliwy, bo rząd nie może wbrew konstytucji czegoś takiego uczynić - stwierdził Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem, TK decydując się na rozpatrzenie sprawy bez stosowania ustawy, konstytucję złamał.

Publikacja nie podlega żadnemu kompromisowi

Gdyby trybunał zamiast działać, tak jak działa - tu głównie chodzi o prezesa Rzeplińskiego - zaczął działać normalnie i bardziej intensywnie pracować, to w czerwcu lub lipcu ta ustawa mogłaby by być rozpatrzona zgodnie z procedurą - argumentował prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Jarosław Kaczyński uważa, że prowokacją było to, że Andrzej Rzepliński, prezes TK, z góry ustawę autorstwa PiS o TK odrzucił. - Jest to działanie sprzeczne z prawem, z Konstytucją. Dlatego pani premier nie mogła tego przyjąć - tłumaczył.

Prezes PiS stanowczo podkreślił, że w związku z tym sprawa publikacji orzeczenia nie podlega żadnemu kompromisowi.

Na co PiS może się zgodzić?

Kaczyński wymienił warunki, na które PiS może się zgodzić na drodze rozwiązania sporu o Trybunał. Po pierwsze Trybunał musi się wycofać z ostatniego orzeczenia, a następnie przyjąć ustawę autorstwa PiS, do której Sejm uchwali odpowiednią poprawkę.

Musi również obowiązywać 15-osobowy skład Trybunału i co najmniej 13 sędziów musi uczestniczyć. Tego rodzaju kompromis jest możliwy, ale to jest granica - zaproponował Jarosław Kaczyński.