Szydło oceniła, że wniosek o odwołanie Błaszczaka to chyba najsłabszy wniosek o wotum nieufności wobec ministra, jaki kiedykolwiek słyszała. Jak zaznaczyła, "nie ma argumentów na dzisiaj, by wniosek o odwołanie ministra Błaszczaka stawiać".

- Ten wniosek to nic innego, jak potwierdzenie tego, że przede wszystkim główny klub opozycyjny, nie potrafi sobie dzisiaj poradzić ze swoim byciem w opozycji, tak jak nie potrafił sobie poradzić z rządzeniem - mówiła Szydło. Jak dodała, PO zajmuje się nieustannie samą sobą i , zamiast "zrobić wreszcie coś dla obywateli".

Premier mówiła, że głównym argumentem opozycji przy wniosku o odwołanie Błaszczaka była sprawa odwołanego Komendanta Głównego Policji Zbigniewa Maja. - Minister Błaszczak dokonał w tej sprawie tego, co powinien dokonać. W momencie, kiedy powziął informację, że Zbigniew Maj nie powinien pełnić tej funkcji, (komendant) został z niej odwołany. Nie ma dzisiaj tematu, o którym państwo tak usilnie próbujecie mówić - powiedziała szefowa rządu.

Zwracając się do polityków PO stwierdziła, że celowo oni budują konflikt, "bo to jest w tej chwili ich jedyny pomysł na to, żeby określić siebie politycznie". - Ale Polacy mają tego dosyć. Przestańcie wreszcie państwo podsycać ten konflikt. Z naszej strony jest otwartość na współpracę, niestety na razie słyszymy tylko i wyłącznie, albo "przerwa" albo "PiS". Nie słyszymy z waszej strony żadnych konstruktywnych pomysłów - mówiła Szydło.

Premier zaznaczyła, że chce zapewnić obywateli, że mogą czuć się bezpiecznie wbrew "niestworzonym rzeczom", które podczas debaty opowiadała opozycja. - Mam prośbę do opozycji. Państwa prawem jest oczywiście zgłaszanie wniosków o wotum nieufności, wywoływanie debat na ważne, interesujące was tematy, ale rozmawiajmy o faktach i merytorycznie, a nie wprowadzajmy zamętu, chaosu i zamieszania - powiedziała Szydło. Według niej opozycja próbuje "na chaosie i zamęcie budować własne pozycje polityczne".