Jak wyliczyła Gazeta Wyborcza większość posłów nie kwalifikuje się programu, bo… są zbyt wiekowi. Średnia wieku w Sejmie wynosi 49 lat, a w Senacie - 56 lat – co w większości oznacza posiadanie dorosłych już dzieci. Programem nie zostanie objętych 357 z 460 posłów w Sejmie. Z obliczeń gazety wynika, że może z niego skorzystać 38 posłów i 5 senatorów.

O pieniądze ma wystąpić 5 posłów rządzącego Prawa i Sprawiedliwość. W tej grupie jest Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, który publicznie zapowiedział, że 500 zł co miesiąc będzie przekazywał charytatywnie innej potrzebującej rodzinie.

38 posłów PiS nie odpowiedziało na pytania Wyborczej, w tym Marek Kuchciński, Joachim Brudziński czy Mariusz Błaszczak. Piątka parlamentarzystów PiS-u zastanawia się czy wziąć pieniądze. Dorota Arciszewska-Mielewczyk, również z tej partii, jedyna w Sejmie zadeklarowała, że nie skorzysta z programu.

W Platformie Obywatelskiej tylko czterech posłów chce skorzystać z programu. Rekordzistą jest Jacek Tomczak, który ma pięcioro niepełnoletnich dzieci i należy mu się kwota 2000 zł co miesiąc. Rafał Trzaskowski powiedział, że na pewno "nie zostawi tych pieniędzy w rękach PiS". Z kolei Cezary Tomczyk i Ireneusz Raś zapowiedzieli, że zostawią tę decyzję żonom.

Po pieniądze na dzieci zawnioskuje dziewięciu posłów Nowoczesnej, w tym jej lider Ryszard Petru – zrobi to "dla zasady". Żony podejmą tę decyzję za dwóch posłów Kukiz’15 – Tomasza Jaskółę i Piotra Liroya-Marca.