W połowie marca do marszałka Sejmu wpłynęło zawiadomienie o zawiązaniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji", który będzie zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy całkowicie zakazującej przerywanie ciąży. Zwolenniczką wprowadzenia takich rozwiązań jest premier Beata Szydło. Szef PiS Jarosław Kaczyński mówił w czwartek, że jest przekonany, iż większość klubu PiS poprze całkowity zakaz aborcji.

Okła-Drewnowicz zaznaczyła na piątkowej konferencji prasowej, że w Polsce już obowiązuje zakaz aborcji. - Ponad 20 lat temu wypracowany kompromis mówi o tym bardzo wyraźnie, że w Polsce nie ma prawa do swobodnego dokonywania aborcji - podkreśliła posłanka PO.

Przypomniała, że obecna ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach, m.in. w razie zagrożenia zdrowia i życia kobiety. - Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy ta matka ma w domu kilkoro dzieci i sama, będąc teraz z kolejnym w ciąży, może pozostawić te dzieci samotnie. Jaką więc ona przeżywa tragedię, jaki dramat, co dzieje się w jej sumieniu, jej sercu. Dobrze byłoby, żeby zostawić tą kobietę w spokoju, pomóc jej, ale na pewno nie ograniczać jej prawa - mówiła Okła-Drewnowicz.

Przypomniała, że aborcji można także dokonać, gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony oraz gdy ciąża powstała w następstwie czynu zabronionego - gwałtu lub kazirodztwa. - Są to bardzo traumatyczne i tragiczne przypadki dla wielu kobiet. Żadna z nich nie ma obowiązku dokonania przerwania ciąży, ale każda z nich ma prawo zastanowić się nad tym, co zrobić, ale ona sama ma to prawo i we własnym sumieniu - podkreśliła posłanka PO.

Jej zdaniem, wypracowany w 1993 roku kompromis aborcyjny jest najlepszym możliwym rozwiązaniem. - Nie może być tak, że w Polsce, jako kraju nowoczesnym, ustawa będzie zabraniała kobietom podejmowania decyzji - dodała Okła-Drewnowicz. Oceniła również, że polskie prawo antyaborcyjne jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie.

Wielichowska (PO) zarzuciła PiS, że nie rozumie kobiet. Zwróciła uwagę, że PiS w kampanii wyborczej "jak ognia unikało tematu zaostrzenia ustawy aborcyjnej". - Tak, jak schowany był Antoni Macierewicz, który dzisiaj jest ministrem obrony narodowej, tak, jak w programie wyborczym PiS mowy nie było o paraliżu Trybunału Konstytucyjnego, tak nie było mowy o zaostrzeniu ustawy aborcyjnej - zaznaczyła posłanka Platformy.

Wielichowska i Okła-Drewnowicz zaapelowały do posłów PiS, by nie zaostrzali przepisów antyaborcyjnych. - My, politycy nie możemy decydować za zdrowie i życie kobiet i o to apelujemy do PiS, aby kobiety zostawić w spokoju, które we własnym sumieniu będą rozstrzygać, czy z zapisów tej ustawy będą korzystać w tych trzech przypadkach, które od 1993 roku obowiązują - podkreśliła Wielichowska.

Gdyby w Sejmie doszło do głosowania w sprawie zaostrzenia prawa antyaborcyjnego, klub Platformy opowie się przeciwko takiemu rozwiązaniu. Wielichowska zastrzegła jednak, że w tej sprawie posłów nie będzie obowiązywać dyscyplina. Z rozmów PAP z politykami PO wynika, że część z nich, zwłaszcza tych o silnie konserwatywnych poglądach, może opowiedzieć się za wprowadzeniem całkowitego zakazu przerywania ciąży.

W obywatelskim projekcie, który chce złożyć w Sejmie Inicjatywa Ustawodawcza "Stop aborcji", znajdują się zapisy uchylające dotychczasowe, prawne możliwości aborcji, a także nakładające na administrację rządową i samorządową obowiązek pomocy materialnej i opieki dla rodzin wychowujących dzieci upośledzone oraz matek i ich dzieci poczętych w wyniku czynu zabronionego.

Za wprowadzeniem całkowitego zakazu aborcji opowiedziało się w środę Prezydium Konferencji Episkopatu Polski.