Przed kilkoma dniami w "Gazecie Polskiej Codziennie" ukazał się artykuł, w którym wskazano m.in. że w latach 50. ubiegłego wieku Maksymilian Sznepf, ojciec obecnego ambasadora Polski w USA, został przez GRU skierowany do służby dyplomatycznej w Waszyngtonie.

W odpowiedzi na ten artykuł oraz na pojawiające się komentarze publicystów i internautów Ryszard Schnepf na jednym z portali społecznościowych napisał m.in.: "W całej tej hecy przypominającej najgorsze momenty w przedwojennej i powojennej historii Polski idzie o odwołanie mnie z funkcji ambasadora w USA". Wskazał też, że burzony jest wizerunek Polski tolerancyjnej, bez rasizmu i antysemityzmu.

Waszczykowski w poniedziałek w Radiu Dla Ciebie krytycznie ocenił internetowe wpisy ambasadora. - Myślę, że przesadził, ponieważ dzisiejsza Polska nie przypomina Polski z '68 roku, nie ma antysemickiej nagonki, chociaż są ludzie, którzy hejtują - mówił. Jak podkreślił minister, "trzeba będzie poważnie porozmawiać z ambasadorem, że jednak przesadził".

Szef polskiej dyplomacji poinformował, że na początku roku Schnepf otrzymał powiadomienie, że latem zakończy się jego kadencja. Pytany, czy w związku z wydarzeniami z ostatnich dni ambasador zostanie odwołany, minister odparł, że "to by wywołało pewne zamieszanie w tej chwili w naszej dyplomacji, w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi i tuż przed szczytem (NATO)".

- Ale jeśli sytuacja będzie się rozwijać w ten sposób, że z jednej strony będzie ocena ambasadora, że sytuacja wygląda jak przed II wojną światową, jak w '68 roku, z drugiej strony będzie kontynuowana dyskusja przez jego krytyków, dziennikarzy, (...) to być może trzeba będzie to rozstrzygnąć wcześniej - podkreślił minister SZ. Zastrzegł jednocześnie, że taka decyzja nie może być pochopna i wymaga zastanowienia.

Schnepf jest ambasadorem Polski w USA od września 2012 r., wcześniej był m.in. ambasadorem w Hiszpanii. W latach 2007-2008 był wiceministrem spraw zagranicznych.