Na to, że Beata Szydło podpadła Jarosławowi Kaczyńskiemu zwracał już uwagę tygodnik "wSieci". Prezes PiS przekonywał w nim, że "Pani premier rządzi na własną odpowiedzialność" i że, "nikt nie może czuć się bezpieczny. Każdy na każdym stanowisku musi się starać, każdy musi wiedzieć, że zostanie oceniony".

- Pani premier nie przetrwa na stanowisku dłużej niż kilka miesięcy, a celem wywiadu dla "wSieci" jest oswojenie elektoratu z myślą, że "dobrą zmianę" może kontynuować ktoś inny – mówi także rozmówca "Polityki". I zauważa, że niełaska Beaty Szydło, wynika przede wszystkim z faktu, że opóźnia realizację planu Morawieckiego ("Premier w oczach Kaczyńskiego staje się po prostu zbyt samodzielna"), i po drugie, że prezesowi trudno zaakceptować to, że ktoś inny jest premierem. – To od początku miała być kadencja zderzaków – dodaje.

Kto za Szydło?

"Polityka" spekuluje przy tym, że Beatę Szydło na stanowisku premiera mógłby zastąpić wicepremier ds. gospodarczych Mateusz Morawiecki (dobre relacje z prezesem i brak politycznego zaplecza) lub np. Piotr Gliński ("intelektualnie poradziłby sobie lepiej z kierownictwem rządu lepiej niż obecna premier").

"Bardziej niż szefem rządu jest (Beata Szydło – red.) dyrektorem wykonawczym firmy, której zarząd i prezes mieszczą się na zupełnie innym piętrze", kwituje "Polityka".