- Polska była krajem do niedawna wskazywanym jako dobry przykład dla Ukrainy i innych krajów regionu – udanej  transformacji, wielkich sukcesów politycznych, zdobywania coraz wyższych notowań poziomu rozwoju, pogłębienia  integracji europejskiej i rozwiązywania jej problemów – dzisiaj jesteśmy dostarczycielem problemów dla Europy, czego dowodem jest przyjazd Komisji Weneckiej i stanowisko Parlamentu Europejskiego - ocenił były prezydent.

Bronisław Komorowski w "Faktach po Faktach" w TVN24 był pytany, czy wziąłby udział w demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji.

- Nigdy nie ukrywałem, że jestem całym sercem za formą obywatelskiej troski o państwo polskie, polską demokrację. I tak się umówiliśmy, że takim momentem, w którym byli prezydenci mogą się pojawić w sposób naturalny i zrozumiały w czasie manifestacji KOD, ale także innych partii opozycyjnych, zatroskanych o demokrację polską, będzie 4 czerwca, jako rocznica odzyskania wolności i zwycięstwa w wyborach 4 czerwca 1989 roku. Bo wtedy rozpoczął się proces przebudowy naszego kraju w kierunku demokracji - powiedział były prezydent.

Wyraził nadzieję, iż tego dnia w obronie demokracji staną obok siebie Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. Jak zaznaczył, jego niedawna wspólna konferencja z Aleksandrem Kwaśniewskim jest zapowiedzią wspólnego występowania byłych prezydentów, "przy wszystkich różnicach" jakie ich dzielą.

- Są sprawy, takie jak demokracja w Polsce, udział Polski w integracji europejskiej, które zachęcają, albo zmuszają do wspólnego zabierania głosu, właśnie w nadziei, że nie będzie to głos odczytywany jako bezpośrednio zaangażowany w politykę partyjną - zaznaczył Komorowski.