Zaczęło się od tweetów od fanek prezydenta. Jedna z nich napisała na prywatnym profilu prezydenta, że "kochamy Pana, Panie prezydencie". Andrzej Duda od razu odpisał, że uczucie odwzajemnia.

Chwilę później jedna z internautek pytała, czy prezydent ma do czynienia z prawem prasowym. Andrzej Duda odpowiedział, że jak już, to jego prasują.

Kolejni użytkownicy Twittera nie wierzyli, obserwując wymianę wiadomości, że to sama głowa państwa, a nie jego asystent, prowadzi to konto na portalu społecznościowym. Wówczas Andrzej Duda wrzucił do sieci zdjęcie, które rozwiało wszelkie wątpliwości

To nie pierwszy raz, gdy prezydenckie konto na Twitterze stało się przedmiotem ożywionej debaty. Kilka tygodni temu "Newsweek" przygotował artykuł o tym, kogo obserwuje głowa państwa. Wśród profili znalazły się konta nastolatek o takich nickach, jak "Foczka", "ruchadło leśne", czy "Pimpuś Sadełko".