Kiedy słucham wypowiedzi polityków PiS to myślę, że dla nich nie ma granicy ośmieszenia. Siebie i Polski. Agencje ratingowe są jak termometry, nie ma sensu ich atakować. To nie agencje ratingowe są zagrożeniem dla Polski, tylko polityka PiS - ocenił Balcerowicz.

Przypomniał on, że przez ostatnie 20 lat umacniała rating, czyli reputację w oczach świata pod względem finansowym i gospodarczym.

Najpierw był Standard & Poors, teraz negatywna perspektywa w ratingu Moody’s. To nie jest jedyny sygnał ostrzegawczy. Wszystkie sygnalizatory się świecą. Od zwycięstwa Andrzeja Dudy złoty najbardziej się osłabił spośród walut naszego regionu - wyliczał Balcerowicz w Radiu ZET.

Były minister finansów nie oszczędził też tzw. audytu rządu PO-PSL zaprezentowanego przez PiS.

Powinniśmy szanować słowo "audyt". Do języka trzeba wprowadzić określenie "pisowski audyt jako określenie kłamstwa, hucpy i fałszywych oskarżeń" - stwierdził.

Balcerowicz o "fałszywej religijności" Szydło...

Drwił też z 340 mld zł, które Polska miała stracić za ostatnich rządów. Zdaniem Balcerowicza, to przykład rzucania liczbami bez żadnego uzasadnienia.

Ja nie wiem skąd ona to wzięła - dodał gość Radia ZET mając na myśli premier Beatę Szydło. Przy okazji szefowej rządu mocno dostało się za "fałszywą religijność".

Widzę, jak w rozmodleniu przyjmuje komunię świętą, a jednocześnie te straszne, agresywne, fałszywe wypowiedzi. To po prostu szarga wizerunek katolicyzmu, jeżeli taka osoba tak postępuje.

"Jackiewicz? Specjalizuje się w rozdawaniu stanowisk kolegom"

Ostre słowa padły też pod adresem ministra skarbu Dawida Jackiewicza. Zdaniem Leszka Balcerowicza minister specjalizuje się w rozdawnictwie "stanowisk wśród kolegów" i wypowiada się jak... Aleksander Łukaszenko.

On pod adresem najważniejszej reformy, czyli wyprowadzenia polityków z przedsiębiorstw używa określeń takich, jak Łukaszenko. On albo z poglądów jest Łukaszenko, to znaczy każda prywatyzacja to jest uszczuplenie majątku narodowego, albo mówi tak, bo uważa, że to mu się opłaca. Być może ta wściekłość, w jego i pisowców przypadku wynika z tego, że każda prywatyzacja to jest mniej miejsc do obsadzenia dla znajomych prezesa, dla krewnych, dla kolegów partyjnych. To jest może dobre dla złej partii, ale na pewno niedobre dla rozwoju naszego kraju - stwierdził Balcerowicz.