Aleksander Kwaśniewski zaczął rozmowę w Radiu ZET od krytyki słów wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który uznał, że różnica między Hillary Clinton a Donaldem Trumpem jest jak między dżumą a cholerą. Stwierdził, że ta ocena jest nieuprawniona. Nie mam żadnej wątpliwości, że Donald Trump chciałby się dogadać z Rosją. Pierwszą ofiarą tego porozumienia byłaby Ukraina, bo ona by została sprzedana, mówiąc wprost. Europa Środkowo-Wschodnia znajdzie się w trudnej sytuacji - powiedział. Z kolei, zdaniem byłego prezydenta, Wybór Hillary Clinton to jest wybór osoby, która jest przede wszystkim przewidywalna. Z punktu widzenia świata to byłoby to wybór osoby, którą znamy, która będzie szanowała reguły, które obowiązują. Oczywiście wielkiej rewolucji w stosunku do tego, co robił Obama, nie uczyni.

Kwaśniewski uznał też, że słowa prezesa PiS, który wysłał Billa Clintona do lekarza, wynikają z tego, że Kaczyński nie rozumie własnej sytuacji. Na Zachodzie jest przekonanie, że w Polsce dokonuje się demontaż istotnych elementów demokracji: Trybunału Konstytucyjnego, mediów publicznych, służby cywilnej.

 Były prezydent uważa też, że to kolejny element, który pokazuje, że PiS całkowicie nie dba o wizerunek Polski na świecie. Przygotowanie PR-owskie na kraj jest potężne, a za granicą tego nie ma. Polityka PiS nie ma za granicą żadnej twarzy. Jarosław Kaczyński nie odwiedził żadnego kraju od wyborów. Andrzej Duda nie może być traktowany jako lider, bo nim nie jest. PiS nie tłumaczy swojej polityki, a potem się dziwi, że ma złą opinię - zauważył.

Kwaśniewski mocno skrytykował też audyt poprzednich rządów. Ja ten audyt oglądałem, oczywiście niecały, ale gdyby wyciągnąć istotę tych wszystkich wypowiedzi, to Polska jest krajem w fatalnym stanie, gospodarka właściwie jest rozkradziona, wojsko nie potrafi wypełniać swoich funkcji, obce wywiady szaleją po naszym terytorium i mogą z nami zrobić co chcą. Gdybym był dzisiaj młodym człowiekiem, to są wszystko argumenty, żeby pakować walizkę i wyjeżdżać! - grzmiał Kwaśniewski.

 Zauważył też, że wszystko, co mówiono podczas tego audytu jest obrażaniem dorobku Polski i wystawianiem nas na takie ataki, jak choćby Clintona. Bo jak ktoś przeczyta w jakim stanie jest Polska, to jak można dobre zdanie powiedzieć o nas? - zapytał na koniec były prezydent.