Lider Nowoczesnej uważa, że PiS idzie na konfrontację z UE, żeby pokazać, że ma rację i nie będą nam mówić, co mamy robić. Ryszard Petru dodał też w "Jeden na Jeden" na antenie TVN24, że Jarosław Kaczyński nie chce wywiesić białej flagi. Odpowiedzialny rząd nie powinien iść na konfrontację bezpośrednią z UE, szczególnie w sytuacji, kiedy sam poprosił KE o opinię. Czemu mamy takie duże koszty ponosić jako społeczeństwo, dlatego, że jeden człowiek się uparł? - pytał polityk opozycji.

Petru tłumaczył też, dlaczego opozycja zdecydowała się odwołać spotkanie w sprawie TK. Wczoraj wróciłem z Londynu przed 14. Dowiedziałem się, jaka jest sytuacja, że Komisja Europejska ogłosiła swojego rodzaju ultimatum dla polskiego rządu, że do poniedziałku musi podjąć decyzję i w tej sytuacji, to jest wspólna decyzja, należało by szybko dać rządowi możliwość odpowiedzi na to pytanie - stwierdził.

Lider Nowoczesnej skrytykował też spotkanie ludowców z PiS w sprawie TK.  Jak będą flirtować z głodnym krokodylem, to źle skończą. Trzeba jednoznacznie pokazać, że w przypadku wyroku TK tylko drukowanie, a w przypadku powołania trzech sędziów tylko powołanie - stwierdził. Dodał, że decyzja lidera PSL go zaskoczyła, ale wczoraj byliśmy razem i razem podjęliśmy decyzję o tym, żeby spotkanie przenieść na wtorek. Każdemu się zdarza popełnić błąd, potem jak żałuje, to można wybaczyć mu grzechy - zauważył.

Stwierdził też, że słowa Jarosława Kaczyńskiego po spotkaniu, że jest skłonny wziąć pod uwagę propozycję, ludowców, wcale nie oznacza, że ruszą nad nimi prace. Nie wolno się nabrać na taki numer, że on powie, że rozpoczynamy wielkie prace nad projektami, one będą trwały potem rok, a w tym czasie TK będzie zablokowany, będziemy mieć chaos prawny, ale na zewnątrz będzie wrażenie, że oni ciężko pracują - podsumował.