Dwa tygodnie temu premier Beata Szydło i jej ministrowie zaprezentowali w Sejmie podsumowanie ośmiu lat rządów koalicji PO-PSL.

Audyt ośmiu lat rządów PO-PSL został przeprowadzony w sposób rzetelny - zapewnia rzeczniczka PiS Beata Mazurek. - Nasi ministrowie mówili o faktach, my nie opowiadamy bajek, tak, jak to robili politycy Platformy u "Sowy i Przyjaciół" - dodała.

W ocenie Mazurek, informacja przedstawiona dwa tygodnie temu w Sejmie przez premier Beatę Szydło i ministrów była druzgocąca, sięgająca dna i pokazująca, z jaką patologią mieliśmy do czynienia w czasie rządów PO i PSL. - Wcale mnie nie dziwi, że teraz próbują czarować rzeczywistość i chcą pokazać, że wcale nie byli tacy straszni - podkreśliła.

Od poniedziałk,u na kolejnych konferencjach prasowych, do sformułowanych wówczas zarzutów, odnoszą się politycy PO. W zwołanej w środę konferencji wzięli udział były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, były szef resortu infrastruktury w latach 2007-2011 Cezary Grabarczyk oraz poseł Sławomir Nitras.

Arłukowicz o audycie Konstantego Radziwiłła: Kłamstwa

Arłukowicz odniósł się do krytyki ze strony ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. "Kłamstwem" nazwał m.in. argument swego następcy o utrudnionym dostępie do leków. - Myślę, że nikogo nie muszę na tej sali przekonywać, że w toku wieloletnich negocjacji prowadzonych przez resort zdrowia z koncernami farmaceutycznymi wypracowaliśmy najtańsze ceny leków w Europie - powiedział.

Były szef resortu zdrowia odniósł się do fragmentu sejmowego wystąpienia Radziwiłła, gdy ten mówił, że w czasie rządów PO-PSL w służbie zdrowia wprowadzono chaos owocujący segregacją pacjentów na tych, których się leczyć opłaca, i tych, których leczyć się nie opłaca. - My w pakiecie onkologicznym wprowadziliśmy ustawowy obowiązek przeprowadzania konsylium, czyli takiej oferty kompleksowego zaopatrzenia chorobowego, żeby pacjent nie musiał szukać lekarzy, tylko żeby ustawowo zobowiązać lekarzy do tego, by kompleksowo zajęli się pacjentem - dowodził Arłukowicz. Swemu następcy zarzucił, że ten - pod naciskiem środowiska lekarskiego - podjął decyzję o likwidacji konsylium onkologicznego.

Były minister zdrowia podkreślał też, że resort pod jego kierownictwem zabezpieczył środki na podwyżki dla pielęgniarek. Wytknął przy tym Radziwiłłowi, że w ustawie budżetowej na 2016 rok przeforsował zapis, zgodnie z którym Izby Lekarskie dostaną 16 mln zł. - Gdyby te 16 mln zł, które pan minister - jako jedną z pierwszych decyzji - przekazał samorządowi lekarskiemu, przekazać na podwyżki pielęgniarkom w Centrum Zdrowia Dziecka, każda z nich otrzymywałaby 1500 zł podwyżki miesięcznie przez cały rok - podkreślał Arłukowicz.

Wyraził przy tym pogląd, że Radziwiłł podjął decyzję, która de facto skutkuje likwidacją pakietu onkologicznego. - Jeżeli z ustawy wykreśla się zapis o tym, że onkologia jest finansowana w sposób bez limitowy, to znaczy, że ministerstwo odstępuje od ustawowego obowiązku bez limitowego finansowania onkologii, co było podstawą pakietu onkologicznego - zaznaczał poseł PO.

Grabarczyk: Budowaliśmy drogi taniej niż Węgry, wzorzec dla PiS

Do sejmowego wystąpienia ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka odniósł się także Cezary Grabarczyk. Były szef resortu infrastruktury dowodził, że nie jest prawdą, iż w czasie rządów PO-PSL budowano najdroższe drogi w Europie. - Średnia europejska jednego kilometra autostrady to 9,4 mln zł, my wybudowaliśmy w Polsce średnio za 9,6 mln zł. Kto budował od nas drożej? Nizinna Holandia, górzyste: Norwegia i Austria, Irlandia, a także wzorzec dla PiS - Węgry - wyliczał. Jak dodał, dane te pochodzą z opracowania firmy PwC pt. "Budowa dróg w Polsce. Fakty i mity, doświadczenia i perspektywy".

Według Grabarczyka, w latach 2007-2015 wybudowano 2190 km autostrad i dróg ekspresowych, więcej niż wynikało z prezentacji Adamczyka. - Trzeba dodać, że drogi w Polsce są budowane według nowych norm technicznych, o najwyższej jakości - dodał były szef resortu infrastruktury.

Obecnemu ministrowi infrastruktury zarzucił, że - wbrew jego twierdzeniom - rząd Jarosława Kaczyńskiego między 2006 a 2007 rokiem nie zapewnił środków finansowych na realizację Programu Budowy Dróg Krajowych i Autostrad.

PO: Produkcja w polskich stoczniach nie spada, a rośnie

Nitras skomentował wystąpienie sprzed dwóch tygodni ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka. - Pan minister był łaskaw stwierdzić (...), że w czasie naszych rządów, w roku 2008 doszło do drastycznego spadku produkcji statków. Pan minister zapomniał, że do roku 2007 był ministrem gospodarki morskiej i ten drastyczny spadek w 2008 był wynikiem również dwuletniej pracy jego rządu - powiedział poseł PO.

Stwierdził ponadto, że w latach 2004-2007 rząd PiS, a wcześniej SLD, udzielały pomocy publicznej polskim stoczniom, a produkowane tam statki były nierentowne. - Tylko w roku 2005 Stocznia Szczecińska przyniosła starty na kwotę 261 mln zł, w 2006 ten zakład przyniósł stratę na poziomie 100 milionów, a w 2007 roku na poziomie 200 milionów. Cała pomoc publiczna udzielana stoczniom polskim po wejściu do UE zamykała się kwotą 4 mld zł. Te zakłady upadły dlatego, że były nierentowne - dodał Nitras.

Podkreślał przy tym, że od 2010 roku produkcja w polskich stoczniach rośnie. Gróbarczykowi zarzucił ponadto, że kwestionuje zasadność stworzenia polskiej grupy promowej, w skład której miałyby wejść wszystkie firmy z tej branży.

W poniedziałek politycy PO odnieśli się do sejmowych wystąpień ministrów: edukacji, spraw wewnętrznych i kultury. Wtorkowa konferencja poświęcona była zarzutom dotyczącym resortów: finansów, sprawiedliwości i spraw zagranicznych.