Morawiecki przyleciał w środę z dwudniową wizytą do Brukseli. Rozmawiał z europosłami oraz z komisarzem UE ds. euro i dialogu społecznego Valdisem Dombrovskisem i komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Elżbietą Bieńkowską.

Spotkałem się z europosłami i wspólnie dyskutowaliśmy najważniejsze tematy, które powinniśmy jako polskie delegacje adresować, komentować, mieć do nich stanowisko. Z tych najbardziej palących to są na przykład tzw. dyrektywa antynawozowa, czy dyrektywa o pracownikach delegowanych, ale są również bardziej przekrojowe, szersze tematy jak np. negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi umowy TTIP, czy polityka energetyczna lub prawo zamówień publicznych. W tym kontekście prowadziliśmy rozmowy zarówno z parlamentarzystami, jak i komisarzami - wyjaśniał Morawiecki.

Dodał, że z komisarzem Dombrovskisem rozmawiał również o gospodarczych rekomendacjach KE, "w tym również o perspektywach na 2017 rok".

Wiadomo, że Komisja Europejska interesuje się tematami związanymi z deficytem budżetowym, z długiem publicznym i z nieprzekroczeniem pewnych kryteriów konwergencji, więc to bardzo dokładnie omawialiśmy, jak również poszczególne pozycje fiskalne, plany podatkowe, plany dotyczące wieku emerytalnego, wpływu wieku emerytalnego na budżet, jak również tematy związane z kwotą wolną od podatku i wszelkie inne plany wydatkowe, w połączeniu z zadaniami związanymi z podniesieniem wpływu podatków do budżetu - wymienił.

Ocenił, że rozmowa z komisarzem Dombrovskisem była bardzo pozytywna, choć - jak zauważył - nie było też tak, że ze wszystkim się zgadzali. - Tłumaczyliśmy na przykład, dlaczego jest nam bardzo ciężko włączyć KRUS do systemu ubezpieczeń powszechnych, tłumaczyliśmy jaka jest rola polskiego KRUS-u i byłoby nadużyciem, jakbym powiedział, że komisarz Dombrovskis zgodził się z nami, ale nie było też tak, że wpadliśmy w jakąś głęboką różnicę zdań w tym zakresie - wyjaśnił.

Wśród pozostałych tematów rozmów z komisarzem wymienił politykę monetarną, politykę w zakresie stóp procentowych, bank centralny i Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. - Komisarz bardzo pozytywnie podchodzi do Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, uważa, że ten plan jest spójny z opinią Komisji, nawet część opinii Komisji, która została wydana w ostatnim tzw. Spring Report, odpowiada poszczególnym filarom naszego planu na rzecz rozwoju - podkreślił wicepremier. Dodał, że dla niego jest ważne, że plan ten nie tylko nie jest "w żadnym konflikcie" z KE, ale "jest w zgodzie" z ich projektami i planami, jak np. z planem cyfrowej Europy, czy planem gospodarki inkluzywnej.

Z kolei z komisarz Bieńkowską Morawiecki rozmawiał - jak relacjonował - o prawie zamówień publicznych, dyrektywie o pracownikach delegowanych i o tzw. dyrektywie antynawozowej, która utrudnia sytuację Polski w przemyśle chemicznym. - Wymieniliśmy się również opiniami na temat polityki energetycznej (...), jak również rozmawialiśmy o TTIP - dodał.

W czwartek Morawiecki ma spotkać się z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem, odpowiedzialnym za lepsze regulacje i rządy prawa. Jak wyjaśnił resort rozwoju, tematem rozmowy ma być "wspólna pozytywna agenda gospodarcza".

Także w czwartek Morawiecki ma wziąć udział w unijnej radzie ministrów ds. konkurencyjności, podczas której ma poruszyć ważną dla Polski kwestię pracowników delegowanych w ramach świadczenia usług w UE.

8 marca Komisja Europejska zaproponowała zmiany w dyrektywie UE o pracownikach delegowanych, które zakładają, że pracownik wysłany do innego kraju UE powinien mieć prawo do takiego samego wynagrodzenia (wraz z wszystkimi jego składnikami) jak pracownik lokalny, a nie tylko do płacy minimalnej. Jak wskazywała unijna komisarz ds. zatrudnienia Marianne Thyssen, celem propozycji jest promowanie transgranicznego świadczenia usług, a jednocześnie zapewnienie uczciwej konkurencji między firmami w UE oraz wzmocnienie ochrony pracowników.

Morawiecki sygnalizował już wcześniej, że polski rząd nie zgadza się z taką propozycją. Jego zdaniem swoboda świadczenia usług i prowadzenia działalności gospodarczej w innych państwach powinna dopuszczać różnice w stawkach godzinowych, zwłaszcza przy czasowym świadczeniu takich usług. Jak wskazał resort rozwoju, różnice w wysokości wynagrodzeń pomiędzy państwami członkowskimi UE to efekt istniejących wciąż różnic w poziomie rozwoju gospodarczego, a nie przejaw nieuczciwej konkurencji.