Na wystawie nie znalazło się miejsce na Lecha Wałęsę, uwzględnieni zostali z kolei Lech Kaczyński i Beata Szydło.

- Lech Wałęsa był ważnym elementem politycznego kontekstu, ale wielu tego rodzaju postaci, jak I sekretarz KC KPZR Michaił Gorbaczow, prezydent USA Ronald Reagan, również nie pokazujemy na wystawie, choć miały ogromne znaczenie. Z ważnych postaci polskich nie pokazujemy też m.in. Władysława Gomułki – broni swojego zdania w Gazeta.pl dyrektor muzeum, które przygotowało wystawę.

Podpytywany, czy wystawa w Bundestagu nie miała wpisać się w "dobrą zmianę", zaprzecza.

Przekonuje, że to zarzut niesprawiedliwy. Niemal ta sama wystawa była otwierana w polskim Sejmie w 2014 r. przez marszałek Elżbietę Radziszewską z PO wiosną 2015. Nikt nie miał do niej pretensji, a przecież na niej też nie było Lecha Wałęsy. Czyli wtedy była dobra, a teraz jest zła? Mam wrażenie, że teraz ta sprawa jest nadinterpretowana w kontekście polskim –mówi.

W części dotyczącej bieżących relacji nie stosowali żadnej cenzury, podkreśla też. 

Jest zdjęcie Beaty Szydło, ale jest także zdjęcie premier Ewy Kopacz, premiera Donalda Tuska. Naprawdę nie zakładaliśmy podziału na dobrych i złych, słusznych i niesłusznych. Nie zamierzaliśmy nikogo pomijać – kwituje.