Politycy komentowali we wtorek ostatnie wypowiedzi szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego i ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, według których polityka obecnych władz UE, w tym szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, odpowiada za rezultat referendum, w którym większość głosujących Brytyjczyków opowiedziała się za wyjściem ich kraju z UE.

Kaczyński mówił w poniedziałek, że w Brexicie "szczególnie ponurą rolę odegrał Donald Tusk, który prowadził rokowania z Brytyjczykami i w gruncie rzeczy doprowadził do tego, że niczego nie otrzymali, czyli ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za Brexit i powinien zniknąć z europejskiej polityki, ale to dotyczy całej Komisji Europejskiej w jej obecnym składzie".

Z kolei Waszczykowski pytany we wtorek o poparcie polskiego rządu dla Tuska na drugą kadencję szefa RE, stwierdził, że poparcie dla władz UE, które doprowadziły do tego, że Wielka Brytania, piąta gospodarka świata, wychodzi z Unii, powinno ustać. Obecne władze UE - mówił Waszczykowski w TVN24 - powinny oddać stanowiska nowym elitom europejskim, które - jak dodał - poprowadziłyby Europę do nowej jedności.

Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz pytany we wtorek w Sejmie przez dziennikarzy o wypowiedź Kaczyńskiego, oświadczył, że powróciło hasło o zniknięciu Tuska z polityki. - Ono było bardzo popularne, jak premierem był Donald Tusk, i wszystko, co się nie wydarzyło w Polsce było tym hasłem określane - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Jak mówił, niebezpieczne jest nawoływanie przez Kaczyńskiego do odwołania władz UE. - Niedobre jest wzywanie dzisiaj - takie populistyczne - do dymisji liderów UE, ponieważ w ich miejsce mogą pojawić się wskazani, tylko i wyłącznie przez Niemcy i Francję - ocenił szef PSL. Dodał, że widać już, "jak dominującą rolę" zaczynają odgrywać Niemcy i Francja w momencie wycofywania się Wielkiej Brytanii z UE.

Ponadto - jak przekonywał - to, że brytyjskie referendum "przyniosło taki, a nie inny wynik, to nie jest tylko i wyłącznie wina tych, którzy są na czele Komisji Europejskiej, parlamentu, to jest wina zaniedbań przez parę lat". Zdaniem szefa PSL w UE było "za dużo biurokracji i za mało wartości".

Z kolei rzecznika PO Jan Grabiec odnosząc się do słów Waszczykowskiego, powiedział, że "to jest niepokojące, że minister spraw zagranicznych rządu polskiego wypowiada zdania typowe dla stanowiska eurosceptycznego", bo za chwilę w Brukseli "będzie rozmawiał z kolegami, których przed chwilą obarczał winą za to, co się wydarzyło w Wielkiej Brytanii".

- Łatwo zasiać ziarno nieufności, dużo trudniej budować zaufanie. Niepokojące, że minister spraw zagranicznych nie buduje zaufania międzynarodowego, ale właśnie szuka wrogów, nieprzyjaciół, winnych w miejscu, gdzie powinien szukać partnerów - dodał.

Według Grabca, UE potrzebuje reform, jednak reformy te "nie powinny iść w kierunku wyznaczanym przez brytyjskie brukowce i tabloidy".- Myślę, że większy wpływ na decyzję Brytyjczyków wywarły tabloidy brytyjskie, właśnie opisujące jako negatywnych bohaterów Polaków, którzy rzekomo wypełniają więzienia brytyjskie, niż realne działania Komisji Europejskiej czy polityków europejskich - ocenił.

Z kolei poseł Nowoczesnej Adam Szłapka ocenił, że najgorszym, co Polska może obecnie zrobić, to proponować chaos wewnątrz Unii. - Nawoływanie do rewizji traktatów, czy do jakichś gwałtownych dymisji w UE, jest działaniem na szkodę Unii - powiedział Szłapka PAP. "To charakterystyczna dla ministra Waszczykowskiego - dość nieudolna dyplomacja takiego słonia w składzie porcelany" - dodał.

Zdaniem posła Nowoczesnej to, co Polska powinna teraz zrobić, to "aktywnie włączyć się w poważną i rzetelną dyskusję na temat przyszłości Unii". - Tak, aby z tego kryzysu Unia wyszła mocniejsza, a nie słabsza. Na pewno chaos nie ułatwia rozwiązywania problemów, a to, do czego nawołuje strona polska, jest chaosem - podkreślił.

Ze stanowiskiem wyrażanym przez polityków PiS zgodził się z kolei poseł Kukiz'15 Tomasz Rzymkowski. W jego ocenie Komisja Europejska, szef Rady Europejskiej, a także szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini powinni podać się do dymisji. Rzymkowski jest też zwolennikiem przyspieszonych wyborów do Parlamentu Europejskiego, gdyż - według niego - sytuacja jest "dynamiczna i kuriozalna".

- Dla mnie skandalem jest sytuacja, kiedy przedstawiciele Wielkiej Brytanii nie są zapraszani i dopuszczani do rozmów w gremiach unijnych, w Radzie Europejskiej, czy też z przedstawicielami Komisji Europejskiej - ocenił poseł w rozmowie z dziennikarzami.