- Całe posiedzenie jest transmitowane w internecie (...) dziennikarze mogą pozostać i czynić sobie notatki i zapisy, natomiast utrudniają kamery i proszę o opuszczenie przez nie sali - powiedział przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS). Powołał się na zapis regulaminu Sejmu mówiący iż "na posiedzeniu komisji, za zgodą jej przewodniczącego, mogą być obecni pracownicy biur klubów poselskich oraz dziennikarze prasy, radia i telewizji".

Decyzja taka wywołała sprzeciw posłów opozycji. - Kamery w niczym nie utrudniają pracy, stoją na końcu sali - mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna). Robert Kropiwnicki (PO) dodał pod adresem Piotrowicza: "Nie ma pan prawa do takiej decyzji". "Zostańcie na sali" - zwracali się do kamerzystów posłowie opozycji.

- Proszę o zastosowanie się do mojego polecenia (...); ci, którzy nie stosują się do poleceń przewodniczącego mogą spodziewać się, że w przyszłości nie dostaną przepustek do Sejmu - mówił do kamerzystów Piotrowicz.

W trakcie przerwy do sali obrad weszli funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej, ale po rozmowie z Kropiwnickim opuścili salę; pozostali jednak przed nią.

Wcześniej opozycja chciała odroczenia obrad. Gasiuk-Pihowicz mówiła, że nie ma opinii SN, nie wiadomo, jakie są ustalenia zespołu powołanego przez marszałka Sejmu; nieznane jest też stanowisko polskiego rządu dla KE ws. TK. Krytyczne uwagi co do konstytucyjności dużej części zapisów podkomisji wniosło Biuro TK. Wniosek taki nie uzyskał większości.

W ub. piątek po rozpatrzeniu czterech projektów zmian prawa ws. TK podkomisja przyjęła wspólny projekt, uznając za bazową propozycję PiS.

Podkomisja pracowała nad projektami nowych ustaw o TK autorstwa PiS i KOD oraz projektami nowelizacji ustawy o TK autorstwa PSL i Kukiz'15. Generalnie podkomisja odrzucała poprawki opozycji, a przyjmowała poprawki PiS.

Według PiS projekt to przejaw kompromisu i generalnie powrót do ustawy o TK z 1997 r. Opozycja uznała, że prace nad projektem to "farsa i teatr polityczny", bo jej wnioski odrzucono.

Zgodnie z poprawkami PiS przyjętymi przez podkomisję, po wejściu w życie nowej ustawy opublikowane byłyby wyroki wydane przez TK od 10 marca br. Zapis ten nie obejmuje wyroku z 9 marca o niekonstytucyjności grudniowej nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS. Według rządu nie był to wyrok - bo TK nie orzekał w oparciu o tę nowelizację - i dlatego nie został opublikowany. Niepublikowane są też kolejne wyroki wydawane przez TK po 9 marca - przedstawiciele władz mówią, że TK ma orzekać zgodnie z grudniową nowelą.

Inna poprawka PiS stanowi, iż w pełnym składzie TK umarzałby sprawę zgodności ustawy z konstytucją, jeśli w pełnym składzie nie byłoby większości 2/3 głosów sędziów. PiS chce też zapisu, że podczas narady w pełnym składzie nad wyrokiem 4 sędziów może zgłosić sprzeciw wobec projektu wyroku, gdy zagadnienie jest ważne ze względu ustrojowych lub porządku publicznego - wtedy naradę odracza się o 3 miesiące. Na kolejnej naradzie ci sędziowie proponowaliby propozycję rozstrzygnięcia. Jeśli na ponownej naradzie po raz kolejny 4 sędziów złożyłoby sprzeciw, znów nastąpią 3 miesiące odroczenia, po czym odbędzie się kolejna narada i głosowanie.

Zgodnie z projektem proponowanym przez podkomisję, pełen skład Trybunału to co najmniej 11 sędziów. W tym składzie TK ma orzekać m.in. w sprawach o szczególnej zawiłości, m.in., gdy z wnioskiem o uznanie sprawy za szczególnie zawiłą do TK zwróci się prezydent, prokurator generalny, trzech sędziów TK lub skład wyznaczony do danej sprawy.

Orzeczenia co do zasady mają zapadać zwykłą większością głosów, ale w przypadku spraw rozstrzyganych w pełnym składzie część orzeczeń ma zapadać większością 2/3 głosów sędziów. Chodzi m.in. o sprawy odnoszące się do wybranych zapisów konstytucji, m.in. dotyczących wolności obywatelskich czy zakazu dyskryminacji.

Sędziów TK, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta, a do dnia wejścia w życie planowanej ustawy nie podjęli swych obowiązków, prezes TK będzie musiał włączyć do składów orzekających i przydzielić im sprawy. Obecnie - jak czytamy na stronie TK - trzech sędziów wybranych 8 października przez poprzedni Sejm: Roman Hauser, Andrzej Jakubecki i Krzysztof Ślebzak "oczekuje na złożenie ślubowania", a trzech wybranych 2 grudnia, od których ślubowanie odebrał prezydent Andrzej Duda: Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński - "oczekuje na podjęcie obowiązków sędziowskich" (prezes Andrzej Rzepliński nie dopuszcza ich do orzekania - PAP).

Projekt bazowy powtarza zapis PiS o badaniu przez TK wniosków w kolejności ich wpływu - wyjątkiem od tej zasady byłoby badanie weta prezydenta, ustawy budżetowej i o TK, a także - przeszkody w pełnieniu urzędu przez prezydenta i sporu kompetencyjnego organów władzy. Wiążący dla prezesa TK byłby wniosek prezydenta o pominięciu zasady kolejności wpływu sprawy przez niego wskazanej.

Opozycja wskazywała, że według projektu PiS, do prezydenta może wpłynąć ze Zgromadzenia Ogólnego TK nawet 15 kandydatur na prezesa i wiceprezesa TK. W projekcie bazowym nie ma bowiem ograniczenia ich liczby - jest mowa, że ma być "co najmniej trzech kandydatów". Prezydent musiałby wyrażać zgodę na usunięcie sędziego z TK - jeśli zapadłoby takie orzeczenie sądu dyscyplinarnego TK.

Według pierwotnego projektu bazowego poza pełnym składem TK mógłby orzekać w składach 7 bądź 3 sędziów. Podkomisja zaaprobowała poprawkę PiS zmniejszającą z 7 do 5 liczebność składu TK do badania zgodności ustaw z konstytucją lub umowami międzynarodowymi.

Opozycja krytykowała zapis projektu bazowego, by TK był związany wnioskiem prezydenta lub prokuratora generalnego, aby dana sprawa była rozpoznawana przez pełny skład TK. Opozycja sprzeciwiła się także zapisowi projektu bazowego, by sędziów do danej sprawy wyznaczał prezes TK - przy uwzględnieniu kolejności wpływu spraw i ten sprzeciw w części okazał się skuteczny. Według zaaprobowanej przez podkomisję poprawki PSL, do danej sprawy sędziowie wyznaczani byliby przez prezesa według kolejności alfabetycznej, przy uwzględnieniu rodzaju spraw i kolejności wpływu.

Sprawy obecnie znajdujące się w TK miałyby być rozstrzygnięte w ciągu roku od wejścia ustawy w życie i według jej przepisów. By umożliwić szybsze rozpatrywanie spraw w TK, PiS wniosło poprawkę, by rozprawa nie mogła się odbyć wcześniej niż po upływie 30 dni od doręczenia stronom zawiadomienia o jej terminie, a nie jak było wcześniej - 60 dni.