Nową pracę Zaradkiewicza "wyśledził" jeden z działaczy Partii Razem. - 18 maja Zaradkiewicz dostaje fuchę w radzie nadzorczej Naftoportu (spółki, która zajmuje się przeładunkiem ropy naftowej w Porcie Gdańskim-red.), finansowanego m.in. przez Orlen i Grupę Lotos. Chwała nam i naszym kolegom - napisał Piotr Czerniawski na Facebooku.

Sama firma potwierdza, że zatrudniła Zaradkiewicza. – Jest doktorem habilitowanym nauk prawnych i spełnia w ten sposób wymogi kwalifikacyjne dla członków Rad Nadzorczych spółek z Udziałem Skarbu Państwa - wyjaśnia Jerzy Starnawski, członek zarządu spółki Naftoport, w piśmie wysłanym portalowi gazeta.pl. Precyzuje, że Zaradkiewicz zarabia w Naftoporcie 4 280,39 zł brutto.

Trybunał nic nie wie

W całej historii pojawią się jednak pewne nieścisłości. Prezes Trybunału Andrzej Rzepliński mówił w połowie czerwca, że Zaradkiewicz od trzech miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Okazuje się jednak, że oficjalnie nie wiadomo, czy faktycznie tak jest, bo zainteresowany nie doniósł odpowiedniego druku do swojego miejsca pracy. - Posiadamy informacje o zwolnieniu lekarskim pana K. Zaradkiewicza, jednak nie zostało ono jeszcze dostarczone do Biura Trybunału Konstytucyjnego - mówi nam Anna Wołoszczak z Zespołu Prasy i Informacji w TK. 

Co więcej, do tej pory sam Trybunał nic nie wiedział o nowej pracy Zaradkiewicza. - Biuro Trybunału Konstytucyjnego nie posiadało - do czasu dzisiejszych doniesień medialnych - żadnych informacji na temat członkostwa Pana Kamila Zaradkiewicza w Radzie Nadzorczej spółki Naftoport – informuje Wołoszczak i od razu ucina: Biuro TK nie komentuje tych doniesień.

W kontrze

Sam Zaradkiewicz przekonuje jednak, że jest odpowiednią osobą do pracy w radzie nadzorczej Naftoportu. - Jako prawnik poza TK od wielu lat specjalizuję się m.in. w problematyce urządzeń przesyłowych oraz prawie kontraktów handlowych. Ad meritum! - napisał na Twitterze.

Tam również skomentował swoje zarobki w nowej pracy. - Wynagrodzenie rady nadzor. jest niewspółmierne do wynagrodzenia w TK, wszelkie aluzje w tym zakresie są pomówieniami. Typowe dla tej opcji - ironizował były dyrektor w TK.

Zaradkiewicz zdradził też, dlaczego informacje o jego pracy w Naftoporcie wypłynęły właśnie teraz. - Bardzo interesujące - pomówienia i insynuacje nasiliły się po informacji o złożeniu przeze mnie pozwu przeciwko TK. Nie cofnę się na krok - zapowiedział prawnik.

Konflikt z prezesem

Dr Kamil Zaradkiewicz był wieloletnim dyrektorem Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego. W czerwcu miał zostać przeniesiony na zdecydowanie mniej reprezentacyjne stanowisko: asystenta-eksperta jednego z sędziów. Informowała o tym "Rzeczpospolita".

Zaradkiewicz popadł w konflikt z władzami Trybunału po tym, jak w jednym z wywiadów stwierdził, że nie wszystkie akty wydawane przez tę instytucję są orzeczeniami, dlatego nie muszą być wiążące. Zupełnie inną interpretację przedstawiał w mediach prezes TK, Andrzej Rzepliński.