Zdaniem prezydenta, najważniejsza jest sama obecność sojusznicza NATO i USA, która - jak przekonuje - sprowadza się do tego, że jeśli będzie akt agresji, to siły sojusznicze staną do jego odparcia. Na pytanie dziennikarza "Rzeczpospolitej", czy batalionowe grupy bojowe i amerykańska brygada pancerna wystarczą, by odstraszyć Rosję i powstrzymać wojsko ewentualnego agresora, Andrzej Duda odpowiada:

Przede wszystkim musimy się zastanowić, co dzisiaj rozumiemy przez określenie agresja Rosji. Dzisiaj mamy wiele rodzajów możliwej agresji i trudno to ocenić w jakiejkolwiek skali. Jeśli cała armia rosyjska rzuci się na Polskę, trudno będzie się obronić. Ale od czasów II wojny światowej nie widzieliśmy takiego starcia.

Prezydent podkreśla, że tu przede wszystkim chodzi o obronę nie tylko terytorium Polski czy państw bałtyckich, a przede wszystkim terytorium Sojuszu. A największym zagrożeniem dla Europy i świata jest polityka agresji i polityka imperialna.

Rosja ujawniła swoje imperialne ambicje i postanowiła je realizować. My zaś nie możemy się zgodzić na to, by Rosja łamała prawo międzynarodowe. Jeśli ono będzie przestrzegane, będzie pokój. Ale mamy prawo reagować, gdy jest łamane - podkreśla Andrzej Duda.