W ten sposób wiceprezydent stolicy odniósł się do niedawnej decyzji ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, by podczas uroczystości państwowych upamiętniać ofiary katastrofy smoleńskiej w odczytywanych apelach.

To jest decyzja powstańców warszawskich. Tylko oni mogą zdecydować, w jakiej formie wojsko ma odczytać Apel Poległych, bo to oni są najważniejsi w dniu rocznicy wybuchu powstania warszawskiego - powiedział PAP Jóźwiak.

Podkreślił przy tym, że choć organizatorem obchodów powstania warszawskiego jest stołeczny magistrat, to jednak są one uzgadniane z organizacjami kombatantów, z którymi w tej sprawie urzędnicy zawarli oficjalne porozumienie. - Władze Warszawy uzgadniają z kombatantami program obchodów, ich przebieg, wszystkie szczegóły - zaznaczył.

Wiceprezydent stolicy przypomniał, że 6 lipca br. Rada Muzeum Powstania Warszawskiego jednomyślnie podjęła uchwałę, w której opowiedziała się za tym, aby "treść Apelu Poległych odczytywanego podczas 72. rocznicy Powstania Warszawskiego pozostała niezmienna w stosunku do lat poprzednich".

Uchwała ta została przekazana do MON i w tej chwili czekamy na oficjalną odpowiedź ze strony ministerstwa. Powstańcy uznali, że tydzień powinien wystarczyć. Jeżeli nie będzie żadnej reakcji na uchwałę, wówczas w poniedziałek lub wtorek powstańcy przekażą nam decyzję co robić dalej w tej sprawie - podkreślił Jóźwiak. W uchwale Rady Muzeum z 6 lipca zaznaczono ponadto, że Rada solidaryzuje się w sprawie niezmiennej formy Apelu Poległych z opinią przedstawicieli Związku Powstańców Warszawskich. 15-osobowa Rada Muzeum powoływana jest przez Radę Miasta Stołecznego Warszawy.

Jóźwiak podkreślił przy tym, że w połowie skład Rady Muzeum wyznacza prezydent Warszawy, a w drugiej połowie dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. - W związku z tym nie można mówić, że uchwała jest jakimś politycznym działaniem - zaznaczył. Wiceprezydent Warszawy powiedział, że uchwała była zainicjowana przez samych powstańców warszawskich, którzy - jak relacjonował Jóźwiak - uznali, że "nie jest właściwym mieszanie hekatomby powstania warszawskiego z bardzo nieszczęśliwą katastrofą lotniczą".

Podkreślił przy tym, że mimo tego stanowiska wyrażonego w uchwale kombatanci są pełni szacunku wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dzięki któremu w Warszawie powstało Muzeum Powstania Warszawskiego.

Wiceprezydent Warszawy dodał też, że w związku z tegoroczną 72. rocznicą powstania warszawskiego weterani bezskutecznie zwracali się do MON o przekazanie im treści Apelu Poległych. - To zwyczajowa procedura, dzięki której powstańcy sprawdzają, czy żaden dowódca lub oddział nie został pominięty. W tym roku zwrócili się do MON o to dwukrotnie i nie dostali od ministerstwa żadnej odpowiedzi - powiedział Jóźwiak.

Kwestia odczytania apelu smoleńskiego była przedmiotem sporu pomiędzy szefem MON a prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem w związku z czerwcowymi obchodami 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca. Jaśkowiak apelował do ministra o odstąpienie od wspominania ofiar katastrofy smoleńskiej podczas poznańskich obchodów. Macierewicz informował wówczas, że decyzja o przywoływaniu ofiar katastrofy smoleńskiej w każdym apelu pamięci została podjęta w listopadzie 2015 r.

Ostatecznie prezydent Poznania zdecydował o rezygnacji z wojskowej asysty honorowej podczas głównych uroczystości. Uroczystość z udziałem wojska odbyła się, przy jednym z pomników upamiętniających Czerwiec. Tam też padły nazwiska ofiar katastrofy z 2010 roku.

Apel Poległych przeprowadza się z okazji świąt państwowych i wojskowych oraz rocznic historycznych wydarzeń. Mówimy o nim, kiedy w jego treści przywoływane są osoby związane z wydarzeniem historycznym, które nie poległy w boju. Apel Poległych to uroczyste odczytanie nazwisk żołnierzy poległych za ojczyznę w celu uczczenia ich pamięci.