Sejmowa komisja sprawiedliwości we wtorek zdecydowała, że zarekomenduje Sejmowi wybór dr Szarka na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Szczerba powiedział na środowej konferencji prasowej, że na posiedzeniu komisji sprawiedliwości, dr Szarek w skandaliczny sposób wypowiadał się o mordzie w Jedwabnem.

Poseł PO przywołał wypowiedź Szarka z wtorkowego posiedzenia komisji, który w odpowiedzi na jego pytanie o to, kto dokładnie był wykonawcą zbrodni w Jedwabnem, powiedział: Wykonawcami tej zbrodni byli Niemcy, którzy wykorzystali w tej machinie własnego terroru - pod przymusem - grupkę Polaków.

I tutaj odpowiedzialność w pełni za tę zbrodnię pada na niemiecki totalitaryzm. Polskie Państwo Podziemne wszelkie przejawy kolaboracji z Niemcami, szmalcownictwa, karało śmiercią - mówił kandydat na prezesa IPN.

Szczerba przypomniał na środowej konferencji prasowej, że IPN w 2003 roku wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie zabójstwa obywateli polskich narodowości żydowskiej w Jedwabnem. Jak mówił, w uzasadnieniu IPN stwierdził m.in.: Wykonawcami zbrodni, jako sprawcy sensu stricte, byli polscy mieszkańcy Jedwabnego i okolic w liczbie co najmniej około 40 (osób).

Według Szczerby, wypowiedź Szarka przekreśla ustalenia IPN. Czy Jarosław Szarek zamierza pisać historię na nowo? - pytał poseł PO.

Powiedział też, że mamy do czynienia z politycznym przyzwoleniem na zachowanie, które kwestionują prawdę historyczną. Jego zdaniem, wypowiedź Szarka nie buduje pojednania polsko-żydowskiego, a także pogarsza wizerunek w Polski na świecie.

Prezes IPN musi gwarantować, że w swoich działaniach nie będzie się kierował ideologią, kłamliwą narracją oraz ignorancją, która wyklucza fakty, potwierdzone śledztwami i prawomocnymi postanowieniami IPN - powiedział Szczerba.

Według niego, kandydatura Szarka na prezesa IPN powinna się spotkać z absolutnym sprzeciwem Sejmu. Ten kandydat, swoim zachowaniem, wypowiedziami, ignorancją historyczną, uleganiem narracji narzuconej przez PiS, pokazał że nie ma żadnych kwalifikacji, a na pewno kwalifikacji moralnych, do tego, żeby pełnić funkcję prezesa IPN - uważa poseł PO.

Wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki pytany przez dziennikarzy w środę o zarzuty PO wobec Szarka powiedział, że Platforma wykazuje się kompletną nieznajomością wydarzeń, faktów, stanu badań historycznych. Rzeczywiście zbrodnia w Jedwabnem wymaga dalszych badań historycznych, one się toczą. Tu nie ma powodu do podnoszenia całkowicie absurdalnych zarzutów wobec kandydata na szefa IPN - dodał.

Terlecki pytany, kto jego zdaniem, dokonał mordu w Jedwabnem, powiedział: To jest generalnie wyjaśnione, natomiast z całą pewnością wymaga dalszych prac ustalenie, na ile istotna była inspiracja niemiecka, a na ile uczestnikami tej zbrodni byli Niemcy, a nie tylko osoby, które zostały bądź przymuszone, bądź wzięły udział w tej zbrodni.

Środową konferencję Szczerby zakłócił Rajmund Pollak, zaproszony do Sejmu przez posła Kukiz'15 Józefa Brynkusa. Pollak mówił w czasie konferencji Szczerby m.in., że jego ojciec był w Armii Krajowej, a został nazwany przez "kolegów" posła PO "bandytą". Pollak przerywał wypowiedź Szczerby, domagał się też odpowiedzi, dlaczego Platforma "spacyfikowała" IPN i czy PO bierze odpowiedzialność za "złodziejską prywatyzację FSM".

Pan uniemożliwia posłowi wykonywanie jego mandatu poselskiego (...) pan zakłóca konferencję prasową - mówił Szczerba do stojącego przed nim Pollaka. Mam prawo przebywać na terenie Sejmu - odpowiedział Pollak.

Mamy do czynienia z rzeczą destrukcyjną (...) jest (tu) poseł partii Kukiz'15, partii skrajnie nacjonalistycznej, która wprowadziła po raz pierwszy w historii (do Sejmu) narodowców, która wprowadza również gości zakłócających posiedzenie (...) w Sejmie zaczynają obowiązywać standardy Marszu Niepodległości - powiedział Szczerba.

W sali konferencyjnej pojawili się przedstawiciele straży marszałkowskiej, którzy usiłowali wyprowadzić Pollaka, który jednak tłumaczył, że za chwilę - po konferencji Szczerby - ma zaplanowaną konferencję prasową, dotyczącą promocji jego książki. Następnie Pollak usiadł i czekał do zakończenia konferencji posła PO. Później, po zakończeniu swojej konferencji prasowej, Pollak został wyprowadzony z Sejmu przez straż marszałkowską.

Szczerba podkreślił później w rozmowie z dziennikarzami, że Pollak przerywał mu wypowiedzi, podchodził do mikrofonu i wreszcie wszedł na podest przeznaczony dla osób występujących na konferencjach prasowych. Jak wyjaśnił, straż marszałkowską wezwali pracownicy Sejmu, którzy zauważyli tę sytuację.

Jeżeli ktoś zakłóca spokój, a poseł partii Kukiz'15, który go wprowadził na teren Sejmu, nie przejmuje za niego odpowiedzialności, wprowadzając osobę, która uniemożliwia posłom wykonywanie ich obowiązków, to taka osoba nie powinna przebywać na terenie Sejmu - powiedział Szczerba. Ale jak widać Kukiz'15 ma inne standardy, inne zwyczaje, wprowadza ludzi niezrównoważonych, ludzi, którzy dokonują destrukcji - dodał poseł PO.

Poseł Brynkus w rozmowie z PAP mówił, że zadzwoniono do niego z prośbą o reakcję na zachowanie Pollaka i on "reagował kilkakrotnie". Wyjaśnił, że zaprosił do Sejmu Pollaka, aby zaprezentować jego książkę dot. "Solidarności" w latach 80. na Podbeskidziu oraz prywatyzacji FSM w Bielsku, a potem w Tychach i przejęciu tej fabryki przez Fiata.

Brynkus przyznał, że zachowanie Pollaka kwalifikowało się do reakcji straży marszałkowskiej. Skandaliczny był jego upór. Brak taktu, umiejętności zachowania się w tym miejscu, nie tylko w tym miejscu, w ogóle jeżeli kogoś wypraszają to powinien z jakiegokolwiek miejsca się wynieść - mówił Brynkus. Ocenił, że straż marszałkowska zachowała się odpowiednio. Uważam, że straż marszałkowska wykazała wyjątkową cierpliwość, takt, kulturę pod każdym względem - powiedział poseł Kukiz'15.

Za skandaliczne poseł Brynkus uznał natomiast wypowiedzi posła Szczerby na temat ugrupowania Kukiz'15. Zapowiedział także, że złoży w tej sprawie wniosek do sejmowej komisji etyki poselskiej. Niech pan Szczerba się wytłumaczy ze swoich słów - dodał poseł Kukiz'15.