Senat w czwartek rano zgłosił 27 poprawek do ustawy o TK. Dotyczą one m.in. tego, by prezydent nie mógł wnosić o rozpatrzenie sprawy w TK poza kolejnością wpływu; by skreślić wymóg zgody prezydenta na usunięcie sędziego z TK, jeśli tak orzekł sąd dyscyplinarny TK; by prezydent powoływał prezesa TK spośród trzech kandydatów, a nie "co najmniej trzech".

Późnym popołudniem w czwartek poprawkami Senatu do ustawy o TK zajęła się sejmowa komisja sprawiedliwości, która zarekomendowała przyjęcie wszystkich z wyjątkiem jednej, o charakterze techniczno-językowym. Posłowie opozycji podnosili, że to posiedzenie komisji zostało zwołane z naruszeniem regulaminu Sejmu, gdyż odbyło się gdy w porządku obrad obecnego posiedzenia izby nie było jeszcze punktu poświęconego rozpatrzeniu senackich poprawek do ustawy o TK - był to punkt sporny, o jego wprowadzeniu pod obrady zdecydowano w głosowaniu po godz. 19.30.

W nocnej debacie na posiedzeniu plenarnym Sejmu Bartłomiej Wróblewski (PiS) powiedział, że ustawa o TK rozwiązuje część istotnych problemów dotyczących funkcjonowania Trybunału. Uważamy, że także poprawki przyjęte przez Senat i pozytywnie zaopiniowane przez komisję mają charakter kompromisowy – powiedział.

W sprawach, które budzą wiele emocji politycznych i budzą je przez długi czas destrukcyjne jest podejście zgodnie z zasadą wszystko albo nic – powiedział poseł PiS. Dodał, że jego klub popiera poprawki zarekomendowane przez komisję, ponieważ są one kolejnym krokiem na rzecz ograniczenia pola sporu wokół TK.

Poseł PO i b. minister sprawiedliwości Borys Budka powiedział natomiast, że ustawa to "kolejny wstyd, hipokryzja i hańba" w czasie rządów PiS, które - jak mówił - nie tolerują nikogo, kto ma inne zdanie.

Przy pustej sali, w nocy, obradujemy nad ustawą ustrojową, która ma jeden cel – po raz kolejny udowodnić, że dla waszej formacji ustrój konstytucyjny, zasada trójpodziału władzy oraz przede wszystkim to, że to naród decyduje, kto w Polsce kontroluje konstytucję, to jest nic. Dla waszego środowiska jedynym celem było od początku zablokowanie TK – mówił poseł PO do posłów PiS.

Nowa ustawa - jak powiedział - "nie naprawia niczego w Trybunale". Dlatego, że żadnym aktem ustawowym tego, co zrobiliście, nie da się naprawić. Trybunał nie potrzebuje naprawy. Jedynej naprawy w Polsce potrzebuje wasza mentalność – powiedział Budka zwracając się do PiS.

Poseł PSL Krzysztof Paszyk powiedział, że w pracach nad ustawą była duża szansa na współpracę PiS z opozycją, ale nie skorzystała z niej sejmowa większość. Jego zdaniem ustawa nie rozwiązuje dwóch istotnych problemów – wątpliwości wokół powołania sześciu sędziów TK oraz opublikowania wszystkich orzeczeń Trybunału.

Znowu nocą, znowu w pośpiechu, znowu niekonstytucyjnie – oceniła z kolei Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna). Jak mówiła "wojna o TK, to wojna PiS" o przejęcie absolutnej kontroli nad całą Polską i dowolne decydowanie o życiu każdego z Polaków.

Waszym wzorem nie są europejskie demokracje, waszym wzorem jest Rosja Putina i Turcja Erdogana – powiedziała posłanka Nowoczesnej.

Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że zgodnie z nową ustawą o TK nie będzie można skutecznie zaskarżyć ustaw, które "zamarzą się posłowi Kaczyńskiemu". Dodała, że boi się "antydemokratycznego państwa PiS", w którym obywatel będzie się czuł bezpiecznie, tak długo jak będzie przestrzegał reguł PiS, ale nie reguł prawa.

Idziecie prostą drogą, aby demokrację uczynić fasadą, a wybory po prostu farsą. (...) Wasze rządy się skończą i jedyne, na co będziecie zasługiwali, to na przykładne osądzenie i na wymazanie z pamięci – powiedziała posłanka Nowoczesnej.

Po jej wystąpieniu prowadzący obrady wicemarszałek Joachim Brudziński (PiS) powiedział, że czuje się w obowiązku "uspokoić panią poseł". Niech się nie lęka serce pani poseł. Naprawdę może pani spać spokojnie. Jako wicemarszałek Sejmu będę stał na straży pani praw obywatelskich i poselskich. Nic pani nie grozi – powiedział.

Tę wypowiedź przerwały protesty posłów Nowoczesnej Mirosława Suchonia i Jerzego Meysztowicza - ich zdaniem Brudziński obraził posłankę. Wicemarszałek odpowiedział, że próbuje "wylać oliwę na niepotrzebnie wzburzone emocjami gorące głowy". Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że "kpiny" wicemarszałka świadczą tylko o tym, że opozycja ma rację, a PiS nie ma argumentów merytorycznych.

Emocje wzbudził też wniosek posła PO Krzysztofa Brejzy zgłoszony już po zamknięciu dyskusji, o głosowanie imienne nad poprawkami Senatu. Reagując na głosy z prawej strony sali sejmowej, Brejza stwierdził m.in., że posłowie PiS nie mają pojęcia, czym jest głosowanie imienne. Wicemarszałek Brudziński, by uspokoić emocje na sali sejmowej, użył dzwonka. Poseł Brejza powiedział też, że wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) zwrócił się do jednego z posłów opozycji słowem "zjeżdżaj".

To są standardy PiS wobec opozycji, to jest ten pakiet demokratyczny: dzwoneczek, "zjeżdżaj", ale te same słowa padały w kierunku prezesa (TK Andrzeja) Rzeplińskiego - powiedział Brejza. Później, w kolejnym burzliwym momencie, wicemarszałek Brudziński powiedział: zwracam się z gorąca prośbą do kolegów i koleżanek z klubu PiS, aby nie zmuszali mnie do tego, abym irytował pana posła Brejzę używając dzwoneczka.

W dyskusji ws. poprawek Senatu do ustawy o TK nie wziął udział przedstawiciel klubu Kukiz’15. Na sali obecne były duże grupy posłów PO i Nowoczesnej, a także PiS. Do sytuacji wokół TK i zmian w prawie dotyczącym Trybunału posłowie nawiązywali także w następnych punktach nocnych obrad, m.in. tego, który dotyczył poprawek Senatu do nowelizacji ustawy o wspieraniu zrównoważonego rozwoju sektora rybackiego z udziałem Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego.

Dyskusja na temat rybołówstwa, jest doskonałą okazją, by odnieść się do farsy jaką państwo uprawiacie w Sejmie, gdyż ryba psuje się od głowy, a wy od góry psujecie i drenujecie państwo polskie. Dyskusja na temat Trybunału... - mówił do posłów PiS poseł PO Arkadiusz Myrcha. To nie ta ustawa - komentowali posłowie PiS.

Myrcha zwrócił się do wicemarszałka Brudzińskiego o uspokojenie sytuacji na sali. Wicemarszałek poprosił posłów PiS o umożliwienie kontynuowania posłowi PO tej - jak powiedział - "niezwykle merytorycznej wypowiedzi". Myrcha stwierdził wtedy, że ironia stała się domeną Brudzińskiego "w przeciwieństwie do przestrzegania regulaminu", który - według posła PO - wicemarszałek "permanentnie łamie". Niestety tymi próżno-śmiesznymi żartami nie przykryje pan tego, w jaki fatalny sposób pan prowadzi obrady Sejmu - dodał poseł PO.

My o rybach mówimy panie pośle - zwróciła się do Myrchy jedna z posłanek PiS. Ja wiem, że prawda boli, uderz w stół a nożyce się odezwą, przygotowujecie ustawę tymczasową, wiedząc, że jesienią będziecie fundowali Polakom kolejną ustawę o Trybunale - kontynuował Myrcha. Wywołało to kolejne komentarze i protesty z ław PiS.

Zwracam uwagę państwu o niestosownym zachowaniu - przez szacunek dla polskich rybaków bardzo proszę nie wpisywać się w to, co tutaj jest tak naprawdę istotą wypowiedzi pana posła, mianowicie w awanturę - powiedział wówczas wicemarszałek Brudziński. Myrcha odpowiedział, że to nie jest kwestia awantury, tylko "walki o przestrzeganie elementarnych zasad funkcjonowania Sejmu".

W tym czasie poseł PO Tomasz Cimoszewicz stojąc na sali sejmowej mówił, że jeden z posłów PiS wykonał obraźliwy gest.

Środkowy palec pokazał do reszty posłów panie marszałku - zwrócił się Brudzińskiego.

Wicemarszałek kilkakrotnie zwracał się do Cimoszewicza, żeby zajął miejsce w ławach poselskich.

Pan niszczy mienie Sejmu, panie pośle, pan się uspokoi. Jeżeli miało miejsce niestosowne zachowanie, na wniosek państwa posłów zajmie się tym komisja etyki (...). Pana posła Cimoszewicza po raz kolejny przywołuję do porządku i proszę, żeby nie rzucał tabletem sejmowym o ławę sejmową, bo i tabletu szkoda, i ławy szkoda – powiedział Brudziński.

Do Cimoszewicza podszedł Piotr Pyzik (PiS), coś tłumacząc posłowi PO. Brudziński wezwał obu posłów do powrotu na miejsce. Zwrócił uwagę, że stronę sali, na którą wskazywał Cimoszewicz zasłania mu monitor komputera, i powtórzył, że jeśli doszło do jakiegoś niestosownego zachowania, zajmie się tym komisja etyki.

Głos w punkcie dotyczącym przepisów o wspieraniu zrównoważonego rozwoju sektora rybackiego zabrał też poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz. Chciałem podziękować panu marszałkowi Terleckiemu, że akurat w tym momencie nie powiedział zamiast "zjeżdżaj z mównicy", "spływaj z mównicy", tak, że bardzo panie marszałku serdecznie dziękuję - powiedział poseł Nowoczesnej.

Dodał, że "to jest przykre, że jesteśmy świadkami takiego teatru". Inaczej tego nazwać nie można. To, co państwo pokazujecie w tej chwili, wasz stosunek do posłów opozycji, możecie zrobić wszystko, łamiecie konstytucję, łamiecie prawo – mówił do posłów PiS. Gdy któryś z nich spytał, kto łamie prawo, Meysztowicz odpowiedział: Prezydent Rzeczypospolitej z PiS-u, pani premier Szydło z PiS-u, do tego wszystkiego pan marszałek, który niestety nie do końca realizuje zapisy regulaminu Sejmu. W reakcji na uwagi, które rozległy się wtedy z ław PiS, poseł Meysztowicz stwierdził: "chętnie pójdę do lekarza, wspólnie z państwem".

Posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk, która jako sprawozdawca komisji odpowiadała na uwagi posłów dotyczące poprawek Senatu do nowelizacji ustawy o wspieraniu zrównoważonego rozwoju sektora rybackiego, odniosła się też do przedstawicieli mediów obecnych na galerii sejmowej. Chciałam wyrazić zdanie, że szkoda, że państwa nie było na tej sali, jak pani premier miała bardzo ważne wystąpienie na temat Brexitu, żadnej kamery nie było na sali, teraz jest ich bardzo dużo - stwierdziła.

Wicemarszałek Brudziński powiedział wówczas, że pewnie narazi się prawej stronie sali, ale on w przeciwieństwie do poseł Arciszewskiej-Mielewczyk wyraża "wdzięczność mediom, że są obecni, bo znacząco podnoszą o tej późnej porze frekwencję opozycji". A to zawsze dobrze dla parlamentaryzmu - dodał.

Poprawki Senatu do ustawy o TK głosowane mają być podczas porannego bloku głosowań.