O sprawie reprywatyzacji i nieruchomości warszawskich Mazurek mówiła w poniedziałek podczas briefingu w Sejmie. - Chciałbym zwrócić uwagę na to, że to media mówią o tym, że w Warszawie była dzika reprywatyzacja, że tak naprawdę była samowolka w przejęciu kamienic czy ziemi. Dobrze się stało, że prezydent podpisał nasza ustawę i dobrze, że sprawy reprywatyzacji w Warszawie będą teraz przebiegały w sposób rzetelny i uczciwy - powiedziała Mazurek. - Za całe to zamieszanie, to wszystko, o czym wiemy z mediów, tak naprawdę odpowiedzialna jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, ponieważ to ona, tak naprawdę, organizuje i odpowiada za to, co się dzieje w ratuszu. Nie twierdzę, że dawała przyzwolenie. Być może nie miała właściwego nadzoru nad tym, co w zakresie reprywatyzacji się stało - dodała.

Mazurek wprost określiła, że ustawa reprywatyzacyjna jest "nasza", czyli autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. To zadziwiło stołeczny ratusz i polityków opozycji. - Przypominam projekt ustawy przygotowali z nami senatorowie PO a uchwaliła koalicja PO-PSL. PiS się wstrzymał!!! - napisał na Twitterze Jarosław Jóźwiak, wiceprezydent Warszawy.

Z kolei Marcin Kierwiński, poseł PO i szef ostatniej, zwycięskiej kampanii prezydenckiej Hanny Gronkiewicz-Waltz, opublikował protokół z głosowania nad tzw. "małą" ustawą reprywatyzacyjną.

Sprawy w prokuraturze

Jak poinformowała w poniedziałek Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej, 9 postępowań w sprawie nieruchomości warszawskich przekazano Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu. Jedno postępowanie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Od kwietnia br. Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje decyzje reprywatyzacyjne w Warszawie. Kontrola dotyczy prawidłowości decyzji z lat 2010-16, głównie co do zwrotów gruntów warszawskich i nieruchomości przejętych dekretem Bieruta z 1945 r. Kontrolą objęto m.in. dokumentację dotyczącą postępowań administracyjnych prowadzonych przez Biuro Gospodarki Nieruchomościami dotyczących nieruchomości m.in. w Śródmieściu.

Pytany o efekty tej kontroli, zastępca koordynatora ds. służb specjalnych Maciej Wąsik powiedział w poniedziałek portalowi rp.pl, że prowadzonych jest pięć lub sześć śledztw dotyczących nieruchomości warszawskich. Pytany, czy niektóre decyzje będą mogły zostać podważone, Wąsik odparł, że państwo polskie przy tym stanie prawnym może się tym zająć. - Państwo polskie będzie odzyskiwało nieruchomości - podkreślił.

W sobotę "Gazeta Wyborcza" opisała okoliczności reprywatyzacji jednej z najdroższych działek w Warszawie przy przedwojennej ul. Chmielnej 70, o wartości ok 160 mln zł. Miasto zwróciło ją w 2012 r. trójce prawników, którzy wykupili roszczenia do niej. Tymczasem Ministerstwo Finansów uzyskało dokumenty sugerujące, że b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, zostało w PRL przyznane za nią odszkodowanie. "GW" podała, że w 2012 r. mec. Robert Nowaczyk odebrał od wicedyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakuba Rudnickiego decyzję o zwrocie działki - Rudnicki kilka tygodni później zrezygnował z pracy w ratuszu. Według artykułu w 2012 r. Rudnickiego i Nowaczyka łączyły relacje biznesowe - byli współwłaścicielami nieruchomości w Zakopanem.

Zawiadomienie ws. przestępstwa przy zwrocie działki złożyło Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze.

Ustawa dotycząca gruntów warszawskich, którą w połowie sierpnia podpisał prezydent, jest próbą uporządkowania wieloletnich problemów i sporów prawnych dotyczących stołecznych gruntów. Jej celem jest likwidacja patologii związanych z nieuregulowaniem własnościowym nieruchomości - chodzi m.in. o handel roszczeniami. W procederze tym różne podmioty skupują od byłych właścicieli roszczenia do nieruchomości, a potem zarabiają na ich sprzedaży po znacznie wyższych cenach rynkowych.

Skutkiem wejścia w życie tzw. dekretu Bieruta było przejęcie wszystkich gruntów w granicach miasta przez gminę miasta stołecznego Warszawy, a w 1950 r. - w związku ze zniesieniem samorządu terytorialnego - przez Skarb Państwa. Objęto nim ok. 12 tys. ha gruntów, w tym ok. 20-24 tys. nieruchomości.