Grzegorz Schetyna odniósł się w ten sposób do zarzutów polityków skierowanych wobec Gronkiewicz-Waltz po sobotniej publikacji "Gazety Wyborczej" dot. okoliczności reprywatyzacji jednej z najdroższych działek w Warszawie - przy przedwojennej ul. Chmielnej 70. Będziemy absolutnie, i to mówię z pełną odpowiedzialnością, bronić i wspierać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Nie tylko dlatego, że jest wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej i dobrym prezydentem Warszawy, ale też jest absolutnie obiektem takiego zmasowanego ataku politycznego, partyjnego i medialnego - mówił szef PO w radiu TOK FM.

Schetyna wyraził ponadto nadzieję na przygotowanie pełnej ustawy reprywatyzacyjnej i przeprowadzenie jej przez parlament. Ta sytuacja dojrzała do tego, żeby w ten sposób reagować, bo to jest zaniechanie wszystkich elit politycznych przez tyle lat i kadencji - ocenił.

Zdaniem szefa PO problemu z reprywatyzacją nie ma we Wrocławiu, w Szczecinie czy w Gdańsku. To jest kwestia, którą musimy jakby odebrać lokalności i zainteresowaniu tylko warszawskiemu i spowodować żeby debata odbyła się w parlamencie, żeby powiedzieć, pokazać, jaka jest sytuacja, jakie będą dalsze skutki takiej dzikiej, nieustabilizowanej, niezorganizowanej reprywatyzacji i przeprowadzić taką ustawę. To jest wyzwanie dziś dla nas wszystkich, dla parlamentu  - podkreślił. Jak mówił, aby taką ustawę przeprowadzić musi być absolutna polityczna zgoda między rządem, opozycją oraz prezydentem.

Zdaniem Schetyny nie powodu, by w Warszawie wprowadzać zarząd komisaryczny. Nie ma ani powodu, ani żadnego formalnego czy nieformalnego pretekstu do takich decyzji. Wybory za dwa lata. Warszawa jest bardzo ważna. Warta jest i zaangażowania, i skutecznej walki, tak jak robi to Hanna Gronkiewicz-Waltz od wielu lat - zaznaczył.

W sobotę "Gazeta Wyborcza" opisała okoliczności reprywatyzacji jednej z najdroższych działek w Warszawie przy przedwojennej ul. Chmielnej 70, o wartości ok. 160 mln zł. Miasto zwróciło ją w 2012 r. trójce prawników, którzy wykupili roszczenia do niej. Tymczasem Ministerstwo Finansów uzyskało dokumenty sugerujące, że b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, zostało w PRL przyznane za nią odszkodowanie. "GW" podała, że w 2012 r. mec. Robert Nowaczyk odebrał od wicedyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakuba Rudnickiego decyzję o zwrocie działki - Rudnicki kilka tygodni później zrezygnował z pracy w ratuszu. Według artykułu w 2012 r. Rudnickiego i Nowaczyka łączyły relacje biznesowe - byli współwłaścicielami nieruchomości w Zakopanem.