Nie po to zostałem prezesem PSL w najtrudniejszym dla niego momencie w ostatnich latach, żeby zrezygnować z tej funkcji (szefa partii) po roku, zrobię wszystko, żeby wygrać kongres. Mam ambicję na budowanie nowego, lepszego PSL, które jest mocne u swoich źródeł, ale nie tylko w czczeniu historycznych dat i rocznic, ale też w myśli, która wtedy została stworzona. Jest potrzeba nadania nowego wymiaru, rozpędu (partii), to jest możliwe - przekonywał prezes PSL.

Jak zauważył, zgodnie ze statutem partii, na stanowisko szefa PSL musi być przynajmniej dwóch kandydatów. Musi być kontrkandydat, czekam na niego, ale nie zawsze łatwo jest się określić (czy startować), szczególnie w tak trudnej sytuacji, w jakiej znajduje się cała scena opozycyjna. Nie brakuje jednak w PSL rozsądnych ludzi, którzy mogą wystartować, ale zrobię wszystko, żeby wygrać kongres - podkreślił.

Nie przespałem ostatniego czasu (na stanowisku szefa partii), staram się budować, zapraszam do PSL wszystkich, to nie będzie tylko partia młodego pokolenia, każdy może mieć u nas godne miejsce. Jestem gotowy współpracować z każdym, nie ma żadnych rowów, między mną, a innymi liderami PSL. PSL nigdy nie będzie partią wodzowską, to jest partia, w której ważny jest zespół, drużyna - przekonywał Kosiniak-Kamysz.

Przypomniał, że po wyborach parlamentarnych, w których PSL otrzymał tylko 5,13 proc. głosów, nie było wielu chętnych do walki o przywództwo w PSL. Niewielu chciało wziąć na siebie odpowiedzialność w okresu wielkiego smutku po porażce. Jak PSL dostał po plecach w wyborach, to emocje drzemiące w sympatykach PSL były mocne, ale trzeba to było wziąć na siebie - zaznaczył polityk. Przyznał, że PSL przeżywało trudny czas po wyborach parlamentarnych, ale - jak zastrzegł - pomimo różnych zakusów nie udało się też rozbić formacji.

Pytany, jaka jest przyszłość w partii b. prezesa PSL Waldemara Pawlaka, Kosiniak-Kamysz powiedział: Waldemar Pawlak nie jest byłą gwiazdą PSL, jest wciąż ikoną PSL, dwukrotnym premierem, wieloletnim wicepremierem, jest niezwykle mądrym i ważnym politykiem, cieszę się, że mogę z nim współpracować, niewątpliwie czuję od niego wsparcie. Jestem w jakiś sposób jego wychowankiem, on mnie wspierał, promował, zaproponował mi funkcję ministra.

Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że PSL - pod jego przywództwem - nie będzie w totalnej opozycji. My nie jesteśmy formacją, która zaprezentuje program pt. totalny antypis, uważam że on nie jest potrzebny. Zaprezentuję program, który w wielu sferach przywróci normalność. Nie wszystko nam się też udawało i z tego też trzeba wyciągnąć wnioski - zapowiedział. Przypomniał, że klub PSL głosował m.in. za programem 500 plus. Podkreślił jednocześnie, że samym programem 500 plus nie zbuduje się pozycji narodu, gospodarki, rynku pracy, ani na dłuższą metę jakości życia.

Jak dodał, podoba mu się np. wsparcie dla polityki historycznej, która - jego zdaniem - jest potrzebne. Skrytykował jednocześnie wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka". Jak ocenił, prezydent dzieli Polaków, nie buduje wspólnoty. To oderwanie od deklaracji, które składał prezydent - przekonywał prezes PSL. Prezydent powiedział na pogrzebie m.in.: O ile do 89. roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali +Inkę+ i +Zagończyka+, to przecież po 89. roku teoretycznie nie. To jak to się stało, że trzeba było 27 lat czekać?.

Jak ocenił Kosiniak-Kamysz, PiS-owi nie będzie łatwo utrzymać władzę na dłuższą metę, dlatego, że otworzyli zbyt dużo frontów walki, w partii zbyt dużo jest zawiści i nienawiści. Polityk przewiduje, że takie podejście będzie destrukcyjne dla PiS, a negatywne emocje uderzą w partię Jarosława Kaczyńskiego rykoszetem. Według Kosiniaka-Kamysza PiS podejmuje wiele błędnych decyzji, które obniżają pozycję Polski i które powodują, że ludzie czują się zagrożeni, czasami zaszczuci, czy przerażeni, dlatego że bo nie ma w Polsce normalności, nie ma szacunku dla drugiego człowieka.

Prezes ludowców zadeklarował, że jego partia chce reprezentować środowiska racjonalne, pragmatyczne, a nie o poglądach fajerwerkowych. PSL równa się normalność. Ludziom potrzebne jest marzenie, że w Polsce może żyć się lepiej, nie tylko pod względem socjalnym, ale też pod względem otwartości na drugiego człowieka, godności, szacunku - podkreślił.

Zapowiedział, że PSL - pod jego kierunkiem - będzie miało równy dystans do PiS i Platformy Obywatelskiej. Z jednej strony mamy środowiska liberalizmu gospodarczego, z drugiej środowisko skrajnej prawicy, jakim staje się PiS. Chcę utrzymać równy dystans do tych skrajnych biegunów, nie chcę dopuścić do tego, żeby Polska była podzielona na dwa obozy polityczne, to podzieli Polaków. To będzie fatalne na pokolenia - oświadczył.

Nie chcemy być wystrzałowi, emocjonalni. Mieliśmy już polityków, którzy z fajerwerkami wchodzili na scenę polityczną, jak Janusz Palikot, Andrzej Lepper, czy teraz Paweł Kukiz. My nie chcemy być takimi formacjami, mamy swoje miejsce. Ostatnie miesiące pokazują, co się dzieje (wtedy), kiedy brakuje silnego PSL. Gdy PSL jest słabsze, to słabsza jest Polska - ocenił Kosiniak-Kamysz. Jak dodał, PSL jest chadecją, jest tradycyjne, ludowe i narodowe. Pragmatyzm ludowy jest często opluwany i obśmiewany, ale on jest skuteczny - przekonywał.

Kosiniak-Kamysz zapowiedział jesienną ofensywę legislacyjną ludowców m.in. w kwestiach: rolnictwa, edukacji, wsparcia dla seniorów i społeczeństwa obywatelskiego. Podniesienie jakości życia, to powinien być główny cel strategiczny Polski - ocenił. Zapowiedział też cykl konferencji branżowych, organizowanych przez PSL - 20 września odbędzie się spotkanie z pracownikami naukowymi, 22 września z przedstawicielami służby zdrowia; w październiku zaplanowane są spotkania z seniorami i młodymi ludźmi.

Prezes PSL poinformował, że w wyborach samorządowych jego partia będzie chciała wystawić jak największą liczbę kandydatów pod szyldem PSL. Myślę, że w miastach wojewódzkich jest przestrzeń na jakieś porozumienia (z innymi partiami), ale chciałbym w jak największej ilości miast, miasteczek i wsi wystawić kandydatów pod szyldem PSL. To jest bardzo ważne, żebyśmy wystawili 25-30 tys. kandydatów, do tego będziemy dążyć - zadeklarował.

Pytany, czy jest możliwa współpraca z PiS w samorządach, Kosiniak-Kamysz powiedział: Współpraca jest (już) dzisiaj, są powiaty, w których współrządzimy z PiS-em, jeżeli tak decyduje społeczność lokalna. Na poziomie wojewódzkim współpracujemy z Platformą od kilku lat, jeżeli ta współpraca dobrze funkcjonuje, jeżeli region się rozwija, to nie ma sensu tez tego zmieniać. Dopytywany o możliwość współpracy z PiS na poziomie ogólnokrajowym, prezes PSL powiedział, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ PiS ma dzisiaj samodzielną władzę i ponosi stuprocentową odpowiedzialność za wszystkie decyzje