Jak podaje "Gazeta Wyborcza", bezpośrednim powodem starcia między byłym już ministrem skarbu a wicepremierem i ministrem gospodarki było stanowisko prezesa PKO BP, Zbigniewa Jagiełły, wedle gazety przyjaciela Morawieckiego. W efekcie do rąk prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego miała trafić lista przewin Jackiewicza, głównie dotyczących obsady stanowisk w spółkach Skarbu Państwa.

Zdaniem "GW", za dymisją Jackiewicza pójdą kolejne - tym razem już w spółkach. Wśród firm wymienionych przez dziennik, są: PLL LOT, KGHM, EuroPolGaz, Totalizator Sportowy.

O tym, że nie jest zadowolony z tego, co dzieje się w państwowych spółkach, mówił w niedzielę Jarosław Kaczyński. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Premier Beata Szydło uzasadniając odwołanie Jackiewicza z funkcji ministra skarbu zaznaczyła, że zgodnie z uchwałą rządu ws. likwidacji MSP 15 września minister skarbu miał przedstawić harmonogram, projekt i założenia dotyczące likwidacji resortu. Jackiewicz - podkreśliła szefowa rządu - wywiązał się z tego zadania, w środę złożył odpowiednie dokumenty i "w związku z tym nie ma już potrzeby, aby funkcja ministra skarbu była w rządzie".

Szydło zadeklarowała też, że rząd będzie zdecydowanie i bezwzględnie walczyć ze wszelkiego rodzaju patologiami, zarówno w spółkach skarbu państwa, jak i innych instytucjach, które jej podlegają.

Już po ogłoszeniu jego dymisji, sam Jackiewicz powiedział, że przyjął tekę ministra skarbu "z rąk pani premier Beaty Szydło, z rąk pana prezydenta Andrzeja Dudy" ze względu na zaufanie, jakim obdarzył go prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przypomniał, że zgodnie z programem PiS jednym z zadań, jakie przed nim, jako ministrem Skarbu Państwa postawiono, było usprawnienie nadzoru nad majątkiem państwowym.

- Spowodowanie, aby ten nadzór był skuteczniejszy, sprawniejszy, bardziej transparentny, aby potencjał, jaki drzemanie w polskich spółkach, spółkach Skarbu Państwa był wykorzystywany w sposób jeszcze bardziej skuteczny. Postawiono również przede mną zadanie, które wiązało się z likwidacją Ministerstwa Skarbu Państwa, z ograniczeniem w ten sposób zbędnej biurokracji, administracji, usprawnianiem tego procesu, który nazywamy nadzorem nad majątkiem państwowym - wyliczał odchodzący minister skarbu.