Sejm w czwartek po południu zajmie się dwoma obywatelskimi projektami zmian w przepisach dotyczących aborcji; jeden z nich wprowadza jej całkowity zakaz, drugi - liberalizuje obecne przepisy. Sejm zajmie się także poselskim projektem, który ma m.in. zmienić definicję zarodka i wzmocnić jego ochronę. Podpisali się pod nim głównie posłowie Kukiz'15, niezrzeszeni oraz PO.

Na czwartkowej konferencji w Sejmie do sprawy odniosły się posłanki Nowoczesnej: Joanna Schmidt i Joanna Scheuring-Wielgus. Obie wystąpiły ubrane na czarno, bo - jak powiedziały - wpierają "czarny protest" przeciw zaostrzaniu przepisów aborcyjnych.

Do rozmowy na temat aborcji potrzeba mniej emocji, a więcej rozumu. Mniej krzyku, a więcej chłodnego spojrzenia na ten problem. Aborcja jest zawsze trudną decyzją dla kobiety, bardzo często traumatyczną i podejmowaną bardzo często przez kobiety w osamotnieniu, bez pomocy. Ustawa, która zakazuje aborcji jest ustawą jakby wyjętą ze średniowiecza, dlatego Nowoczesne będzie głosowała za odrzuceniem jej w pierwszym czytaniu - zapowiedziała Scheuring-Wielgus.

Podkreśliła, że przepisy powinny "wyjść naprzeciw społeczeństwu, a nie być do niego w kontrze". Dlatego - zadeklarowała - Nowoczesna opowie się za dalszymi pracami nad projektem "Ratujmy kobiety".

Według Schmidt projekt liberalizujący obecne przepisy zawiera bardzo dużo pozytywnych elementów i porusza wiele aspektów oczekiwanych przez kobiety w Polsce, bo mówi m.in. o potrzebie rzetelnej edukacji seksualnej. Zdaniem posłanki N edukacja wpłynie na obniżenie liczby aborcji.

Schmidt zauważyła, że według danych Międzynarodowej Organizacji Zdrowia co piąta ciąża jest przerywana bez względu na obowiązujące prawo. Przekonywała, że dzieje się to tym częściej, im mniejszy jest dostęp kobiet do profesjonalnej antykoncepcji. Tymczasem - mówiła - tylko 23 proc. kobiet w Polsce korzysta z antykoncepcji hormonalnej, co, jak przekonywała, plasuje nas na ostatnim miejscu w Europie.

Według posłanki Nowoczesnej, w Polsce jest też problem z respektowaniem obowiązującego prawa w związku z tzw. klauzulą sumienia. Mówiła, że chciałaby, aby prawo stanowiło, że placówka, w której lekarze odmówią wykonania zgodnej z przepisami aborcji - np. kobiecie zgwałconej - będzie musiała zapewnić podwykonawcę. - Nie można kobiet w tak tragicznej sytuacji odsyłać od szpitala do szpitala - mówiła Schmidt.

Podkreśliła, że jej klub chce zapewnić kobietom "bezpieczeństwo ponad podziałami, ponad własnym światopoglądem" i stworzyć prawo respektujące prawo i godność kobiet w Polsce. Dlatego - dodała - Nowoczesna chciałaby zmienić także przepisy dot. wizyt dziewcząt do 18. roku życia u ginekologa. Według niej dziś taka dziewczyna musi "iść do ginekologa za rękę z mamą", mimo, że często ma już za sobą inicjację seksualną.

Schmidt dodała, że Nowoczesna chciałaby także wprowadzenia powszechnej opieki psychologicznej - tak, by była nią objęta każda kobieta która zdecyduje się na aborcję.

Obywatelski projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji" wprowadza całkowity zakaz aborcji oraz kary za spowodowanie śmierci dziecka poczętego. Pod projektem podpisało się ponad 450 tys. osób. Zdaniem autorów projektu, obecna "oferta aborcyjna" musi zostać zastąpiona systemem wsparcia, który zapewni każdemu dziecku potrzebną pomoc, a rodzinom - poczucie bezpieczeństwa.

Z kolei pod przygotowanym przez komitet "Ratujmy Kobiety" obywatelskim projektem liberalizującym przepisy dotyczące aborcji złożono ponad 215 tys. podpisów. Projekt przewiduje prawo kobiety do przerwania ciąży do końca 12 tygodnia; później aborcja byłaby dopuszczalna w tych samych przypadkach, w jakich obecnie jest dozwolona.