"Niewątpliwie nazwisko jest znane, ale czy z tego powodu moje dziecko ma być traktowane gorzej niż inne? Zgodnie z zapisem ustawy o prokuraturze o stanowisko prokuratora może ubiegać się również adwokat, radca prawny, pod warunkiem że przepracowali w zawodzie trzy lata. Córka przepracowała cztery lata, więc wystąpiła z wnioskiem do prokuratora krajowego" - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" poseł PiS Stanisław Piotrowicz.

Zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, nawet jeśli na to stanowisko nie było konkursu. "Na podstawie artykułu 80 ustawy o prokuraturze prokurator krajowy ma prawo wystąpić do prokuratora generalnego o nominację bez konkursu" - tłumaczy. "Nie ma innej drogi. Postąpił zgodnie z ustawą. Czy uważa pan, że córka winna czekać, aż inne ugrupowanie polityczne obejmie władzę? Warto dodać, że tego dnia nominacje prokuratorskie otrzymało około 50 osób, w tym ośmiu dotychczasowych adwokatów i radców prawnych" - dodaje.

Twierdzi też, że "córka świadomie zmierzała do zawodu prokuratora poprzez inne zawody prawnicze, a nie przez aplikację prokuratorską, by uniknąć zarzutu, że trafiła tam dzięki swojemu ojcu byłemu prokuratorowi". "Widać i tak nie okazało się to skuteczne" - przyznaje. Zapewnia też, że PiS - w przeciwieństwie do poprzedników - nie robi skoku na stanowiska. "Błędy się zdarzają, mamy tego świadomość, ale chyba pan dostrzega, że odmiennie niż nasi poprzednicy dokonujemy korekt, wsłuchujemy się w głos krytyki, gdy jest zasadna" - tłumaczy.

"Postępowanie Rzeplińskiego powinno się poddać kontroli prawnej"

Piotrowicz mówi też, co sądzi o prezesie TK. "Pan prezes zwracał się przy pomocy opozycji o wsparcie jego działań tu w Polsce. Tego rodzaju działania są niedopuszczalne i dyskwalifikujące. Pan Rzepliński zdyskwalifikował się jako sędzia, wikłając się w polityczne działania i przestając być sędzią apolitycznym i bezstronnym. Dzisiaj już nie zasługuje na miano sędziego. Utracił atrybuty sędziowskie i stał się politykiem" - twierdzi.

Jednocześnie jednak uważa, że powinno się postępowanie szefa TK poddać "kontroli prawnej". "Są podstawy ku temu, żeby sprawdzić, czy prezes Rzepliński tych uprawnień nie przekroczył. W szczególności kiedy zapowiada, że nie będzie stosował się do obowiązujących w Polsce ustaw. Każdy w Polsce jest zobowiązany do przestrzegania prawa. Sędzia TK również" - wyjaśnia. Uważa też, że jeśli kontrola wykaże, że prof. Andrzej Rzepliński faktycznie złamał prawo, to mógłby usłyszeć zarzuty - pod warunkiem jednak, że wcześniej odebrano by mu immunitet.