Po południu obywatelskim projektem komitetu "Stop aborcji" zajęła się sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Z powodu dużego zainteresowania pracami komisji zdecydowano o przeniesieniu jej prac do Sali kolumnowej i przesunięciu rozpoczęcia posiedzenia na godz. 17.30.

Na początku posiedzenia Borys Budka (PO) zarzucił, że zwołano je "w nieregulaminowym trybie", bo upłynęło zbyt mało czasu od zwołania posiedzenia do jego rozpoczęcia. - Nie dość, że posiedzenie odbywa się w warunkach urągających jakimkolwiek zwyczajom parlamentarnym, to jeszcze jest nieregulaminowe - argumentował poseł, dodając, że posiedzenie komisji może się zazębić z plenarnymi obradami Sejmu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Po tej wypowiedzi postanowiono zmienić salę na większą.

Również posiedzenie rozpoczęte w największej sejmowej sali rozpoczęło się od zarzutów opozycji, że posiedzenie jest nieregulaminowe.

Awantura zakończyła się przerwaniem obrad komisji. Posłowie PO na czele z byłą premier Ewą Kopacz udali się do marszałka Sejmu, by - jak tłumaczyła Kopacz - zażądać wymiany przewodniczącego komisji lub sprawić, że sam marszałek zasiądzie za stołem prezydialnym i poprowadzi obrady.

Po godzinie 18 Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wznowiła posiedzenie. Wiceprzewodniczący Andrzej Matusiewicz prowadził obrady, przekrzykując się z posłami opozycji, zwracającymi uwagę, że komisja zebrała się wbrew regulaminowi.

Po serii głosowań komisja odrzuciła w całości projekt zaostrzający przepisy i zakazujący dokonywania aborcji. Wniosek o odrzucenie projektu w całości złożył Witold Czarnecki (PiS) oraz grupa posłów Platformy Obywatelskiej. Nowoczesna domagała się zorganizowania wysłuchania publicznego. Zaopiniowany negatywnie projekt wróci na salę plenarną Sejmu, gdzie zajmą się nim posłowie.

Mamy nadzieję, że podczas dzisiejszego posiedzenia rozpoczniemy prace nad projektem inicjatywy ustawodawczej; że wyłoniona zostanie podkomisja, której członkowie pochylą się szczegółowo nad zapisami tego projektu - mówił wcześniej na konferencji prasowej przed Sejmem członek Komitetu "Stop Aborcji" Jerzy Kwaśniewski. - Mamy też nadzieję, że zostaną zlecone konkretne prace, które są niezbędne do tego, żeby w sposób merytoryczny i wnikliwy rozpoznać projekt - dodał. Jak przekonywał, celem projektu jest "pełne i równe chronienie życia każdego dziecka".

Sejm skierował projekt komitetu "Stop aborcji" do dalszych prac w komisji 23 września. Posłowie odrzucili wówczas projekt liberalizujący przepisy aborcyjne przygotowany przez komitet "Ratujmy kobiety". Projekt przewiduje bezwzględny zakaz przerywania ciąży i odpowiedzialność karną dla każdego, kto powoduje śmierć dziecka poczętego. Nowością w tym projekcie - w stosunku do wcześniejszych prób zaostrzenia ustawy dotyczącej aborcji - jest karanie kobiet, które poddadzą się aborcji. W myśl obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (z 1993 roku) aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego. W obywatelskim projekcie są zapisy uchylające te możliwości.