"Obserwujemy właśnie kolejny etap przemiany prawników w nieomylną kastę kapłańską, w bóstwa wyznaczające standardy i normy moralne, w szefów wszystkich szefów wskazujących innym władzom ich miejsce w hierarchii dziobania" - pisze w komentarzu w "wPolityce" Stanisław Janecki. Uważa on, że na czele tej piramidy stoi obecny prezes TK, prof. Andrzej Rzepliński. Prawicowy publicysta kpi, że "kto tego nie rozumie, powinien zostać napiętnowany, najlepiej w seansach nienawiści, znanych choćby z >Roku 1984< George’a Orwella",

Jego zdaniem bowiem, "wizja prawa i demokracji wyłaniająca się z koncepcji prawniczych pomazańców w gruncie rzeczy niczym się nie różni od raju na ziemi proponowanego przez komunistów". "Oni, tak jak obecnie prawnicy, też wiedzieli, co jest dla ludzi najlepsze i dlaczego to akurat ci wybrańcy powinni być awangardą i pomazańcami, mimo że nikt ich nie wybiera w wyborach powszechnych" - ostro ocenia Janecki. Podsumowuje, że działania prawników "zbudują nam podobny raj, jaki zbudowali komuniści, np. taki, jaki na Kubie stworzył zmarły niedawno Fidel Castro".

Głos w sprawie TK zabrał też Tomasz Lis. Redaktor naczelny "Newsweeka" napisał na Twitterze, że od razu może powiedzieć byłym prezesom TK, jaka będzie odpowiedź na ich apel.

Wcześniej o liście mówił też poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Mamy do czynienia z publicznymi wystąpieniami prezesa Trybunału, byłych prezesów nawołujących szeroko pojmowane środowiska prawnicze do protestu wobec ustawodawcy. Okazuje się, że szeroko pojęta władza sądownicza podejmuje wysiłki zmierzające do ograniczenia kompetencji parlamentu, do złamania zasady podziału władzy - ocenił poseł PiS. To nie byli prezesi Trybunału i obecny prezes TK będą kształtować reguły i postępowanie przed Trybunałem. Na jakiej podstawie prawnej prezes Trybunału i nawoływani przez niego prawnicy wywierają presję na parlament, żeby podporządkować się dyktatowi ze strony Trybunału? To jest niedopuszczalne - oświadczył