Joanna Scheuring-Wielgus chciała nagrać komentarz do materiału "Wiadomości" o organizacjach pozarządowych. Reporterka Ewa Bugała odmówiła, o czym posłanka Nowoczesnej poinformowała w mediach społecznościowych. Całą sytuację nagrała – materiał dostępny m.in. na Twitterze trwa 1 minutę i 2 sekundy.

- Zrobiłabym to jeszcze raz. Głównie dlatego, że atak na organizacje pozarządowe jest atakiem haniebnym i nigdy nie powinien mieć miejsca – tłumaczy w rozmowie z dziennik.pl Joanna Scheuring-Wielgus. - Szkalowanie NGO-sów jest dla mnie niedopuszczalne także dlatego, że sama się wywodzę z organizacji pozarządowych. Poza tym po wszystkich materiałach, które Ewa Bugała przygotowała dla "Wiadomości", twierdzę, że nie ma o nich najmniejszego pojęcia.

Posłanka Nowoczesnej przyznaje przy tym, że już wcześniej chciała podejść do dziennikarzy TVP. Bezpośrednim impulsem stał się fakt, że Ewa Bugała pojawiła się w Sejmie – z reguły jej tam nie ma – i wraz operatorem nagrywała blok głosowań w Sejmie – trwał około dwóch godzin.

- Już wtedy wiedzieliśmy, że jest przygotowywany materiał o nas. Uznałam, że to dobry pomysł, żeby zaproponować rozmowę reporterce "Wiadomości" – dopowiada. Do rozmowy jednak nie doszło, bo Ewa Bugała nie była nią zainteresowana.

- Wydaje mi się, że jak do dziennikarza podchodzi poseł i chce porozmawiać, to ten nie powinien uciekać. I nawet jak nie będzie chciał puścić tego, co polityk powie, to go nagrywa. Na tym przecież polega praca dziennikarza – podkreśla.

Przeprosiny

Decyzję o akcji posłanka Nowoczesnej skonsultowała na szybko z kolegami z klubu, a mimo to Paweł Rabiej, rzecznik Nowoczesnej skomentował potem: - Jeżeli Ewa Bugała poczuła się urażona, to w imieniu klubu przepraszam.

- Pewnych rzeczy nie widać. Po nagraniu filmiku i wrzuceniu go do sieci pobiegłam od razu na komisję kultury, gdzie odbywała się debata o repolonizacji mediów; sama nie mogłam się więc odnieść do akcji. Z kolei Paweł Rabiej, nie widząc filmiku, zapytany przez dziennikarzy, którzy poczuli się nim w jakiś sposób urażeni, powiedział wyraźnie: Jej zachowanie było ok, ale jeśli ktoś się czuje urażony, to ja jako rzecznik przepraszam – tłumaczy dziś Scheuring-Wielgus.

Zapewnia wielokrotnie, że klub podziela jej opinię. - Gdyby trzeba było to zrobić jeszcze raz, nawet za minutę, to bym to zrobiła. Bez wahania. Klub też stanąłby za mną murem – podkreśla.

Weterynarz

W konflikt między posłanką Nowoczesnej a dziennikarką "Wiadomości" zaangażowała się też Krystyna Pawłowicz. Posłanka PiS w mocnych słowach skomentowała zachowanie sejmowej koleżanki.

- Niech Komisja Etyki pouczy swego "nowoczesnego" członka, J. SCHEURING-WIELGUS, że styl komunistycznej chuliganerii i lewackich bojówkarek agresywnie zaczepiających w Sejmie spokojnych ludzi, nie uchodzi. Następnym razem wezwiemy do pani WIELGUS weterynarza – napisała na Facebooku.

Scheuring-Wielgus: - Jeżeli podejście do drugiej osoby, powiedzenie z uśmiechem "Dzień dobry" i zapytanie "Czy można", jest brutalnym atakiem, to dziennikarze Telewizji Polskiej (i polityk PiS) żyją w innym świecie. Równoległym do mojego, z którym nie chcę mieć nic wspólnego.

Sprostowanie

Scheuring-Wielgus materiał Ewy Bugały widziała potem w Telewizji Publicznej. Robiono jej wtedy make-up przed wejściem do programu "Minęła 20-ta". W materiale "Wiadomości" można m.in. usłyszeć, że posłanka Nowoczesnej "przypuściła atak", "zablokowała wyjście", "w teatralny sposób wywiera presję na dziennikarza". 

- Manipulacja. Wszystkie reportaże Bugały obrażają ludzi, są niesprawdzone, niepodparte faktami. Chodzi o to, by zmanipulować przekaz dla obiorów telewizji publicznej – komentuje Scheuring-Wielgus. 

Zapewnia też, że gdyby takie materiały tworzyła telewizja prywatna, to nigdy nie podeszłaby do dziennikarza i nie ośmieliła się zaproponować nagrania rozmowy. – Ale mówimy o telewizji, na którą Polacy płacą podatki, a to jest duża różnica - zastrzega. 

Dlatego teraz zamierza wystąpić ze sprostowaniem do redakcji "Wiadomości". Niewykluczone też, że zwróci się do Rady Etyki Mediów – decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.