Rafał Grupiński, "minister kultury" w gabinecie cieni PO i jego zastępca, senator Jerzy Fedorowicz podsumowali w poniedziałek rok rządu Beaty Szydło i szefa resortu kultur, wicepremiera Piotra Glińskiego w obszarze kultury.

Rządy PiS w kulturze rozpoczęły się od rzeczy, której myśmy się chyba najbardziej wszyscy obawiali, a mianowicie od właściwie natychmiastowego wprowadzenia do polityki kulturalnej pewnych ideologicznych zasad sprzyjających temu, by realizować swoją politykę personalną - ocenił Grupiński.

Ta ciężka chmura ideologii, która wisi dzisiaj nad polską kulturą, związana jest z obsesjami i poglądami Jarosława Kaczyńskiego - dodał poseł PO. Według niego, wyrazem tej ideologii jest m.in. polityka historyczna obecnego rządu.

Grupiński zarzucał obecnie rządzącym "czystki personalne". - W ciągu kilku miesięcy zostali usunięci z instytucji kultury tacy znakomici animatorzy tej kultury jak Grzegorz Gauden, dyrektor Instytutu Książki, jak Paweł Potoroczyn, dyrektor Instytutu im. Adama Mickiewicza, czy Krzysztof Dudek, szef Narodowego Centrum Kultury - wyliczał polityk PO.

To są przykłady tych instytucji, które w największym stopniu pozapolitycznie, ponadpolitycznie wspierały propagowanie polskiej kultury za granicą, także wspierały - jak Instytut Książki - tłumaczenie polskiej literatury na języki zachodnie i bardziej odległych narodów i państw. To były instytucje, kierowanie mądrze przez wiele lat, z akceptacją środowisk artystycznych, kulturalnych - podkreślił "minister kultury" w gabinecie cieni PO.

Grupiński wytknął resortowi kultury "niechęć" do sztuki współczesnej. - W marcu odmówiono dotacji na zakupy sztuki współczesnej takim instytucjom jak Muzeum Sztuki Współczesnej czy Muzeum Sztuki w Łodzi. Dopiero chyba w październiku przyszła refleksja do ministerstwa, być może ze względu na bardzo mocne protesty środowisk artystycznych i te dotacje zostały przyznane - powiedział poseł Platformy.

Kolejny jego zarzut pod adresem obecnie rządzących dotyczył upolitycznienia mediów publicznych. - Jak zobaczymy co się stało z telewizją czy radiem publicznym, to widać wyraźnie, że polityka wkroczyła tam w 200 procentach przy obojętności ministra Glińskiego, tym bardziej, że na stanowisko prezesa TVP od pana premiera Glińskiego odchodził jego wiceminister Jacek Kurski, wprost z Ministerstwa Kultury, więc jakiekolwiek narzekanie dzisiaj przez ministra Glińskiego na sposób pokazywania informacji przez telewizję publiczną jest niepotrzebnym wylewaniem krokodylich łez w sprawie, w której Piotr Gliński jest jednym z głównych winowajców - ocenił polityk PO.

Jego zdaniem, media publiczne są obecnie w fatalnym stanie ze względu na masowe zwolnienia oraz jednostronne, pełne "propagandy partyjnej do granic wytrzymałości intelektualnej" serwisy informacyjne. - To są owoce zaniechań lub działań ministra kultury, który odpowiada za stan mediów publicznych w Polsce i te spóźnione popiskiwania pana wicepremiera w studiu telewizyjnym niewiele w tej sytuacji mogą już zmienić - powiedział Grupiński.

Jego krytyka dotyczyła również braku wyższych nakładów na rozwój czytelnictwa i inwestycje infrastrukturalne w dziedzinie kultury. - Mamy nadzieję, że przynajmniej program "Biblioteka" będzie kontynuowany. My oddaliśmy blisko 250 bibliotek, albo wyremontowanych, albo zbudowanych, nowocześnie wyposażonych w małych miejscowościach. Mamy nadzieję, że Ministerstwo Kultury się zreflektuje i do tego programu powróci - zaznaczył Grupiński.

Polityk mówił też, że MKiDN "kompletnie zaniedbało" szkolnictwo artystyczne w przygotowywanej przez rząd reformie edukacji. - Dzisiaj mamy ogromny problem jeśli chodzi o 6-letnie szkoły artystyczne i tego jak umieścić tę młodzież kończącą szóstą klasę np. szkoły muzycznej w sytuacji kiedy trzeba kontynuować szkołę podstawową w klasie siódmej i ósmej. Nie ma dotąd żadnych poprawek w tej sprawie - mówił poseł PO.

Senator Fedorowicz skrytykował niektóre dotacje resortu kultury. - 143 tysięcy dla TV Trwam na kampanię wspierającą czytelnictwo. Ja strasznie przepraszam wszystkich, ale od 1989 roku służę kulturze jako radny, poseł, w samorządzie i w Sejmie i jeszcze czegoś takiego nie widziałem - powiedział polityk Platformy.

Skrytykował też rząd za wsparcie dla filmu "Smoleńsk" oraz pomysł połączenia muzeów: II Wojny Światowej i Westerplatte. Według niego, plany te mają na celu pozbycie się dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, prof. Pawła Machcewicza, ponieważ ma on inne spojrzenie na politykę historyczną niż Prawo i Sprawiedliwość.