Analizując ostatnie wydarzenia przed Sejmem, to wszystko, co się dzieje w Polsce, w Warszawie, można postawić odważną tezę, ale jednak warto to powiedzieć, że te wydarzenia wpisują się w scenariusz, który jest pisany w Moskwie - powiedział Michał Dworczyk w poniedziałek w TVP Info. Jego zdaniem obecne wydarzenia w Polsce działają na korzyść Rosji, która za wszelką cenę stara się nie dopuścić do wzmocnienia wschodniej flanki NATO.

Według posła PiS w Polsce niedługo dojdzie do najważniejszego wydarzenia XXI w. dla naszej części świata - 10 tys. żołnierzy amerykańskich i wojsk NATO do końca 2017 r. zostanie rozlokowanych w Polsce. To jest wydarzenie, które Federacja Rosyjska określa jako największe zagrożenie od czasu rozpadu Związku Sowieckiego - podkreślił Dworczyk.

Jeżeli przeanalizujemy politykę Federacji Rosyjskiej w ciągu ostatniej dekady, będziemy pamiętali o tym, co się wydarzyło w Gruzji, atak Federacji Rosyjskiej na Gruzję w 2010 roku, 2014 rok - Ukraina, zajęcie Krymu, zajęcie Donbasu, jeżeli pomyślimy o tym, że kilka tygodni temu doszło do nieudanego puczu w Czarnogórze, wspieranego przez służby rosyjskie, to myślenie o tym, że Federacja Rosyjska będzie z założonymi rękami patrzeć na rozmieszczanie wojsk amerykańskich i natowskich u swoich zachodnich granic, jest ciężką naiwnością - zaznaczył poseł PiS.

Pytany, czy uważa, że opozycja jest inspirowana przez Rosję, Dworczyk odpowiedział: Jestem przekonany i wiem, że ludzie, którzy biorą udział w tych demonstracjach, to są ludzie, z których bardzo wielu jest autentycznie zatroskanych o to, co się dzieje w Polsce (...), natomiast problem polega na tym, że (oni) mają całkowicie wykrzywiony obraz tego, co się dzieje w Polsce, oni powtarzają pewną papkę medialną, która jest serwowana w niektórych mediach, wspierających KOD i opozycję. Jak dodał, w protestach biorą też udział cyniczni, wyrachowani politycy, którzy dbają tylko o swój partykularny interes.

Pytany, czy marszałek Sejmu Marek Kuchciński zrobił słusznie, wykluczając w piątek z obrad posła PO Michała Szczerbę, poseł PiS powiedział: Oczywiście można powiedzieć, że mógł zrobić inaczej, ale przypomnijmy - pan poseł Szczerba wielokrotnie prowokował (...); jeśli taki recydywista parlamentarny kolejny raz próbuje zakłócić obrady, marszałek Sejmu ma do tego (wykluczenia) prawo. Możemy nawet przyjąć tezę na potrzeby tej rozmowy, że to (wykluczenie Szczerby) był błąd, ale jest regulamin Sejmu - podkreślił Szczerba. Jak dodał, być może był to pretekst (dla opozycji), żeby zrealizować określony scenariusz. Poseł PiS przekonywał też, że państwu polskiemu jest potrzebna deeskalacja konfliktu. Powinniśmy usiąść, rozmawiać i zacząć działać odpowiedzialnie - apelował.

W piątek w Sejmie posłowie opozycji zablokowali sejmową mównicę po wykluczeniu z obrad przez marszałka Sejmu posła PO Michała Szczerby; wówczas została ogłoszona przerwa. Obrady Sejmu zostały wznowione przez marszałka Sejmu w Sali Kolumnowej, tam odbyły się głosowania, m.in. nad budżetem na 2017 r. Niektórzy z posłów opozycji weszli do Sali Kolumnowej, ale nie brali udziału w głosowaniach, twierdzili że nie było w nich kworum i że były one nielegalne.

Marszałek Sejmu po głosowaniu nad budżetem na 2017 r. podał, że w głosowaniu tym udział wzięło 236 posłów, za jego uchwaleniem było 234, przeciw 2, nikt się nie wstrzymał od głosu. Przed Sejmem w piątek wieczorem zebrała się manifestacja zorganizowana przez KOD. Posłowie opozycji pozostają od tego dnia w sali obrad Sejmu.

Akcję "zielonych ludzików" sugerował też redaktor naczelny "Gazety Polskiej". Na Twitterze Tomasz Sakiewicz wspominał o ataku na "krytyczną infrastrukturę" - mając na myśli problemy z odbiorem sygnału TVP oraz to, co dzieje się w Sejmie.