Pytany w "Salonie politycznym" Trójki o podsumowanie, w kontekście "okupacji Sejmu przez część opozycji" i o scenariusz wyjścia z sytuacji, Gliński ocenił, że "z jednej strony jest to sytuacja absurdalna, ponieważ zachowanie opozycji jest zupełnie niewspółmierne do ewentualnych jego przyczyn".

- Opozycja nie jest zainteresowana żadną debatą, nie jest zainteresowana pracą parlamentarną, tylko cały czas praktycznie większość posłów opozycji, a przynajmniej dwóch partii opozycyjnych, zajmuje się różnego typu happeningami i prowokacjami - mówił wicepremier.

Odniósł się też do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który w tygodnik "wSieci" nazwał te wydarzenia "próbą puczu". Zdaniem Glińskiego "takie sprawy trzeba nazwać wprost". - Myślę, że taka jest rola lidera partii rządzącej, odpowiedzialnego lidera - by takie rzeczy wskazywać wprost - dodał.

Działania opozycji Gliński ocenił jako "obstrukcyjne". - Mówię o interwencji zagranicznej, ale interwencji poprzez media, poprzez naciski instytucji europejskich - mamy to od roku, więc to jest oczywiście scenariusz - czy w cudzysłowie czy dosłowny - swoistego zamachu stanu czy puczu - podkreślił wicepremier.

- Jak wiadomo dowodem na próbę siłowego przejęcia władzy, a to była taka próba, sprowokowanie niepokojów, anarchii, uniemożliwienie prowadzenia obrad, uniemożliwienie przyjęcia budżetu - to już jest pełzający zamach - opozycja wprost to formułowała, podpisywali się liderzy opozycji pod listem, w którym było odwołanie m.in. do przedstawicieli resortów siłowych, żeby wypowiedzieli posłuszeństwo władzy - zauważył.