Jeśli ktokolwiek miałby oddawać mandat, to ci, którzy wzniecają w Polsce awanturę, którzy przekształcają politykę w awanturę. Ja solidnie pracuję i mam nie tylko prawo, ale także obowiązek pełnić ten mandat do końca kadencji Parlamentu Europejskiego - powiedział na antenie TVN24 europoseł.

Ujazdowski swą decyzję o odejściu z PiS uzasadniał we wtorek tym, że "strategia przyjęta przez kierownictwo PiS po wyborach uniemożliwia realizację deklarowanych celów". Komentując rezygnację, szef klubu PiS Ryszard Terlecki stwierdził, że "honor wymagałby, aby Kazimierz M. Ujazdowski zrezygnował z mandatu europosła".

Odnosząc się do tych słów, europoseł odpowiedział: Marszałek Terlecki nie będzie nauczycielem honoru, przynajmniej dla mnie. Powtarzam raz jeszcze: jestem wierny swoim zobowiązaniom wyborczym, solidnie pracuję w Parlamencie Europejskim, dobrze reprezentuję interesy obywateli.

Sugestię Terleckiego, że o jego odejściu mogła zadecydować jakaś propozycja stanowiska w Unii, Ujazdowski określił jako "absolutną niedorzeczność".

Po pierwsze, ja nie jestem skazany na politykę i mogę odejść do pracy uniwersyteckiej. Nigdy nie szukałem żadnej posady w Unii Europejskiej, nigdy to nie było w moich planach, nie było żadnych rozmów na ten temat. To jest właśnie ta kultura, która nie potrafi wymieniać argumentów, tylko w każdym ruchu politycznym widzi jakieś podejrzane dno - dodał europoseł.

Ujazdowski wstąpił do PiS w 2002 r., kiedy to kierowane przez niego ugrupowanie Przymierze Prawicy połączyło się z tą partią. W latach 2002–2007 pełnił funkcję wiceprezesa PiS odpowiedzialnego za sprawy zagraniczne. Z członkostwa w PiS po raz pierwszy zrezygnował w grudniu 2007 r., kiedy wraz z Pawłem Zalewskim i Ludwikiem Dornem sprzeciwił się sposobowi kierowania partią przez Jarosława Kaczyńskiego. Ujazdowski wrócił do PiS w 2010 r. po rozwiązaniu ugrupowania Polska Plus, w którego kierownictwie zasiadał.