Konferencję w siedzibie PiS w Elblągu poseł Krasulski zwołał po publikacji w "Fakcie". Dziennik napisał, że "Krasulski zataił w życiorysie, że służył w Ludowym Wojsku Polskim, ale też, że był to 1. Warszawski Pułk Czołgów, a to żołnierze tej formacji w grudniu 1970 r. strzelali do robotników na Wybrzeżu".

Poseł Krasulski w wygłoszonym krótkim oświadczeniu powiedział także, że "wymieniona publikacja zawiera nierzetelne i nieuczciwe treści". - Tezy w niej zawarte naruszają moje dobre imię, łącząc mnie z tragicznymi wydarzeniami grudnia 70 roku - dodał.

Oświadczam, że podejmę wszelkie możliwe kroki prawne przeciwko nierzetelnym wydawcom i dziennikarzom rozpowszechniającym te stawiające mnie w złym świetle treści - powiedział poseł Krasulski, po czym opuścił salę konferencyjną nie chcąc odpowiadać na żadne pytania dziennikarzy. Dziennikarze próbowali zadawać pytania idąc za posłem, jednak ten zamknął się w biurze, odpychając wcześniej próbującą wejść tam za nim dziennikarkę Polsat.

Przed wygłoszeniem oświadczenia przez posła Krasulskiego, Rafał Traks z zarządu struktur powiatowych PiS w Elblągu przedstawił posła Krasulskiego jako byłego członka Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ Solidarność, sygnatariusza wniosku o rejestrację NSZZ Solidarność w 1988 r., byłego członka komisji Krajowej Komisji NSZZ Solidarność, byłego członka Krajowego Komitetu Obywatelskiego, byłego przewodniczącego Wojewódzkiego Komitetu Obywatelskiego, prezesa zarządu okręgowego Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącego rady regionalnej PiS, rzecznika dyscyplinarnego klubu PiS, członka komitetu politycznego PiS, członka zespołu dyscyplinarnego PiS, współzałożyciela Porozumienia Centrum oraz współzałożyciela PiS.

Traks podkreślił, że "poseł Leonard Krasulski w stanie wojennym za działalność antykomunistyczną został skazany przez sąd Marynarki Wojennej na 5 lat pozbawienia wolności i odbył wyrok 18 miesięcy w zakładzie karnym".  - Insynuowane informacje są obrzydliwe - dodał Traks.

Ministerstwo Obrony Narodowej na stronach internetowych opublikowało skany dokumentów z przebiegu służby wojskowej Krasulskiego.

Jak podkreślono "dokumentacja potwierdza fakty represji, jakie spadły na posła Krasulskiego w czasie służby wojskowej za jego postawę niepodległościową". Te same skany przedstawiono dziennikarzom na konferencji prasowej.

Jest to "Zeszyt ewidencyjny" sygnowany przez Siły Zbrojne Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Zeszyt zawiera przebieg służby, w którym zapisano, iż Leonard Krasulski zaczął służbę wojskową 23.10. 1969 roku w I Warszawskim Pułku Czołgów i z przerwami, w których skierowano go do batalionu medycznego, służył do 1976 roku.

Następnie jak wynika z kopii przedstawionego dokumentu został zwolniony z zawodowej służby wojskowej i przeniesiony do rezerwy.

Zeszyt zawiera opinię, w której przełożeni napisali, że Krasulski "okazał się podoficerem niezdyscyplinowanym, małowartościowy, ze swoich obowiązków wywiązywał się (średnioczytelne) połowicznie". "Nie troszczy się o warunki bytowe żołnierzy. Musi być pod stałą kontrolą przełożonych. Samodzielnie nic nie potrafi zrobić. Nie dba o powierzone mu mienie" - napisano.

Leonard Krasulski, zwany przez współpracowników i przyjaciół Lonią (co ujawnił m.in. w rozmowie z Teresą Torańską w książce "Smoleńsk" Karol Karski) od lat uchodzi za jednego z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, co podczas wizyt w tym mieście Kaczyński wiele razy podkreślał. Krasulski już w 1989 roku organizował w woj. elbląskim kampanię wyborczą Jarosława Kaczyńskiego do Senatu, a potem uczestniczył w zakładaniu Porozumienia Centrum oraz PiS.

Od lat Krasulski jest szefem lokalnych struktur PiS w Elblągu.

Krasulski posłem jest nieprzerwanie od V kadencji Sejmu, podczas posiedzeń często siedzi tuż za prezesem Kaczyńskim, w obecnej kadencji Sejmu jest członkiem prezydium klubu PiS. Krasulski jest zastępcą przewodniczącego w komisjach Gospodarki i Rozwoju oraz Łączności z Polakami za Granicą. Od wielu lat zabiega m.in. o realizację pomysłu przekopu Mierzei Wiślanej.