Według ustaleń dziennika "Rzeczpospolita" i portalu Onet pieniądze ze zbiórek publicznych na KOD trafiały do firmy Mateusza Kijowskiego i jego żony Magdaleny Kijowskiej. Łącznie - jak ustalili dziennikarze - chodzi o faktury na kwotę 91 tys. 143,5 zł.

- Muszą rzetelnie wyjaśnić tę sytuację, bo znaków zapytania jest w tej chwili więcej niż mniej. To są pieniądze członków KOD-u, kierownictwo musi się z tego rozliczyć, życzę im, by zrobili to w sposób absolutnie transparentny, klarowny, tak by nie było wątpliwości co do jakiejkolwiek złotówki - powiedział Myrcha, który w piątek był gościem TVP Info.

Poseł zwrócił uwagę, że "KOD to nie jest dziesięć osób, które wchodzą w skład zarządu, tylko to są tysiące Polaków, którzy w tych wszystkich, często spontanicznych, akcjach biorą udział".

Jak przekonywał, "siłą rzeczy niektóre rzeczy muszą kosztować, za wszystkie rzeczy trzeba zapłacić, dlatego są te dobrowolne składki (...), czy w jakikolwiek inny sposób członkowie KOD-u się finansują i te pieniądze są na to przeznaczane". Według Myrchy "jedyne nieszczęście wyszło w tym, że jednym z podmiotów realizujących usługi była działalność gospodarcza pana Mateusza Kijowskiego".

Poseł PO pytany, czy jest szansa na porozumienie ws. protestu opozycji w Sejmie, odpowiedział: "wszystko zależy od posłów PiS, marszałka Kuchcińskiego, piłka jest po ich stronie, mają większość parlamentarną".

- To marszałek Kuchciński 16 grudnia ogłosił przerwę w pracach Sejmu i do dzisiaj do tej sali nie wrócił, tak samo jak posłowie PiS, my na tej sali jesteśmy i czekamy - zaznaczył.

Prowadzący rozmowę przypomniał, że w piątek przypada święto Trzech Króli. - Pamięta pan w ogóle imiona tych króli?  - zapytał.

Kacper, Belzebub... Melchior i Baltazar - odpowiedział poseł.

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji - PO i Nowoczesnej - którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.