Na pytanie czy nikt nie kwestionuje jej prezesury w TK Przyłębska odpowiada, że nie. "I nie ma pola do kwestionowania czy uznawania. Prezesa powołuje prezydent RP. Zostałam powołana 21 grudnia 2016 r. na podstawie art. 194 konstytucji. Sprawa zamknięta."

Julia Przyłębska pytana o priorytety w pracach TK odpowiada: "Pierwszeństwo dla spraw starych. Jestem z sądu powszechnego i taka zasada zawsze tam była. Sędziowie TK są odpowiedzialni, każdy w ramach swojego referatu te sprawy wyznaczał".

Na pytanie jaki ma pomysł, by odbudować zaufanie do Trybunału, Przyłębska powiedziała, że jej zdaniem z czasem jego autorytet będzie powracał. "Już kiedyś powiedziałam: zwrócimy ten Trybunał obywatelom, niech zacznie zajmować się ich sprawami, a jest ich sporo, wtedy wszystko się wyciszy. Uważam też, że szkodziło mu przesadne angażowanie go w spory medialne".

Przyłębska na pytanie o zarzut pod jej adresem o brak uchwały Zgromadzenia TK przy jej wyborze na kandydata na prezesa powiedziała: "Nie była wymagana żadna druga uchwała. Ustawa mówi jasno, że sam wybór jest uchwałą. I mówi o tym, że ten wybór jest przedstawiony w formie uchwały. Mógłby być w formie wyciągu z protokołu, a jest w formie uchwały. Nie ma mowy o tym, że Zgromadzenie podejmuje uchwałę o przedstawieniu kandydatów, tylko że w formie uchwały przedstawia tych kandydatów, których przed chwilą wybrano. To jest tak jasno i precyzyjnie sformułowane, że jaśniej nie można. Niedowiarków odsyłam do uzasadnienia ustawy, gdzie ustawodawca pokazał jasno, jak interpretować przepis o wyborze".

Na pytanie o udział mediów w rozprawach odpowiada: "Wprowadzamy pewne niewielkie ograniczenia, ale standard publicznych rozpraw jest zachowany. Posiedzenia Trybunału są bowiem transmitowane i każdy może je obejrzeć".

Przyłębska powiedziała, że nie ma nic przeciwko temu, aby sędzia TK wypowiadał się dla mediów. "Jeśli się wypowiada w ramach obowiązujących przepisów, jego prawo. Trybunał reprezentuje prezes, w związku z tym w sprawach Trybunału, tych ogólnych, musi się wypowiedzieć on albo osoba, którą upoważni. Nie uważam, że mam wyłączność na wypowiedzi. Jeśli sędziowie uznają, że chcą w jakiejś sprawie zabrać głos, to mogą. To jest potem kwestia oceny tej wypowiedzi, czego ona dotyczy".