Waszczykowski proszony był w sobotę w TVN24 o ocenę pierwszych dni urzędowania prezydenta USA Donalda Trumpa; pytany był, czy patrzy na nie z niepokojem, czy też zachowuje zimną krew.

- Raczej zimna krew, ze wskazaniem na pewne nadzieje (...). Jego retoryka, jego wypowiedzi, mam nadzieję, że również działania - ewoluują. Inaczej się zachowywał w czasie kampanii wyborczej (...), natomiast od tej retoryki znacząco odchodzi. Już w pierwszych dniach po wyborach, kiedy nie był jeszcze mianowany, dzwonił do wielu polityków światowych, dzwonił również do przywódców organizacji międzynarodowych, jak NATO, i uspokajał  - zauważył Waszczykowski.

Dodał, że do obozu Trumpa powracają Republikanie z głównego nurtu republikańskiego. Rozmowy z nimi - zapewnił - były uspokajające. - To jest prezydent, który będzie próbował w sposób realistyczny, bez ideologii dogadywać się ze światem. No ale nie kosztem nas, takie zapewnienie otrzymałem  - podkreślił szef MSZ.

Minister pytany był też o brak jasnego stanowiska Trumpa w sprawie sankcji wobec Rosji i sprzeczne sygnały wysyłane przez niego.

- Oprócz tego, co się mówi, jeszcze są czyny. Po czynach poznajemy. W tej chwili spekulujemy, a ja nie chcę spekulować. Na razie się nic złego nie stało. Jest takie podejrzenie wśród analityków, że podczas rozmowy, która ma być dzisiaj (z Putinem - PAP) może dojść do rozmowy o sankcjach. Nie wydaje mi się, żeby to była rozmowa o sankcjach tych, które zostały nałożone na Rosję po zaatakowaniu Ukrainy. Raczej może to być pewna korekta działań prezydenta Obamy, który odchodząc z urzędu, pewne kroki poczynił wobec Rosjan  - odpowiedział Waszczykowski.

- Wydaje mi się, że odłożenie sankcji wymagałoby porozumienia się z kongresem (...), a tutaj - wydaje mi się - w kongresie nie ma przyzwolenia na takie drastyczne odejście od sankcji  - dodał.