W zamieszczonym w środę na stronie MON komunikacie resort napisał, że oficerowie SKW w czasach PO wynosili z siedziby CEK NATO niejawne dokumenty, które przechowywali w nieprzystosowanych do tego pomieszczeniach, gromadzili także "część dokumentacji związanej z ich współpracą z FSB, a także materiały dotyczące tragedii smoleńskiej".

"Komunikat ten zawiera całkowicie nieprawdziwe zarzuty, dotyczące próby wykorzystywania działalności CEK NATO do realizacji działań noszących znamiona przestępstwa przez, jak to sformułowano, oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego z okresu rządów Platformy Obywatelskiej" - napisał generał Piotr Pytel w oświadczeniu przesłanym PAP. "Uderza skala kłamstwa zawartego w informacji MON, w szczególności insynuacje dotyczące wynoszenia i przechowywania dokumentacji dotyczącej rzekomej współpracy z FSB oraz tragedii smoleńskiej" – dodał.

Przypomniał, że prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie działań MON wobec CEK z grudnia 2015 r. "Ferowanie przez służbę informacyjną MON wyroków i kolportowanie oszczerstw jest, jak rozumiem, podyktowane obawą decydentów przed poniesieniem odpowiedzialności karnej, przede wszystkim jednak stanowi bardzo niekorzystny dla międzynarodowego bezpieczeństwa Polski sygnał, który niewątpliwie zostanie odnotowany przez liczne instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo NATO" - napisał Pytel.

Ocenił, że może to zaszkodzić wiarygodności Polski jako kraju "gwarantującego skuteczną ochronę wspólnych przedsięwzięć". Zaapelował do swoich kolegów ze służb i instytucji państw NATO, z którymi współpracował, "aby nie dawali wiary bezpodstawnym zarzutom" mimo że "pomówienia te formułowane są zarówno przez samego Ministra Obrony Narodowej jak i kierowane przez niego służby". Poinformował, że w związku z zamieszczeniem komunikatu MON postanowił wystąpić na drogę prawną.

W opublikowanym w środę komunikacie MON zapewniło, że wszelkie decyzje podejmowane na polecenie ministra obrony Antoniego Macierewicza przez jego ówczesnego pełnomocnika ds. utworzenia CEK NATO Bartłomieja Misiewicza oraz oficerów SKW i Żandarmerii Wojskowej były zgodne z prawem. Komunikat zamieszczono w związku z wszczęciem przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa w sprawie działań MON z grudnia 2015 r. wobec CEK NATO.

30 marca 2016 r. prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. 28 grudnia ub. r. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił tę decyzję w całości, uznawszy, że decyzja była przedwczesna i konieczne jest "zbadanie licznych okoliczności podniesionych w zawiadomieniu". W środowym komunikacie MON napisało, że Misiewicz z oficerami SKW i Żandarmerii Wojskowej "uniemożliwił próby wykorzystania procesu organizowania CEK NATO do realizacji działań noszących znamiona przestępstwa przez grupę byłych oficerów SKW z okresu rządów Platformy Obywatelskiej".

Według MON, działania te, w tym wynoszenie tajnych dokumentów, "były przeprowadzone pod pozorem tworzenia CEK NATO, które nie miało jeszcze akredytacji i którego pomieszczenia nie pozwalały na zorganizowanie tam pracy tej instytucji". MON napisało także, że w sprawie "nielegalnej współpracy z FSB" prokuratura postawiła zarzuty byłemu szefowi SKW gen. Pytlowi i byłemu dyrektorowi CEK NATO płk. Krzysztofowi Duszy.

Według resortu, Centrum Eksperckie Kontrwywiadu jest w końcowej fazie akredytacji przy NATO. Warszawska prokuratura okręgowa potwierdziła w środę, że wszczęła śledztwo ws. działań MON wobec CEK NATO w grudniu 2015 r.

Zawiadomienie w tej sprawie złożyli gen. Pytel i płk Dusza. Dotyczyło ono możliwości popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez urzędników MON i funkcjonariuszy SKW (art. 231 par. 1 Kodeksu karnego) oraz przestępstwa gwałtownego zamachu na CEK NATO w celu osłabienia mocy obronnej RP (art. 140 par. 1 Kk).

Od stycznia 2016 r. trwa natomiast śledztwo m.in. w sprawie ujawnienia informacji niejawnych przez funkcjonariuszy oddelegowanych z SKW do CEK NATO. Zawiadomienia złożyli szef SKW Piotr Bączek i ówczesny pełnomocnik MON ds. utworzenia CEK NATO Bartłomiej Misiewicz. Za niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego lub ich przekroczenie grozi do 3 lat więzienia.

18 grudnia 2015 r. w nocy MON zmieniło kierownictwo tworzonego wraz ze Słowacją Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Premier Beata Szydło oceniła wówczas, że to nic nadzwyczajnego. Opozycja mówiła o skandalu, po którym Polska traci wiarygodność w NATO. Sojusz uznał, że to sprawa polskich władz, bo centrum nie jest jeszcze akredytowane przy NATO.

Misiewicz mówił wówczas o znalezieniu niejawnych dokumentów, odwołany płk Dusza twierdził, że działania MON i SKW przeciw niemu i personelowi CEK były bezprawne.

Porozumienie o utworzeniu natowskiego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu (NATO Counter Intelligence Centre Of Exellence) zostało podpisane we wrześniu 2015 r. w siedzibie sojuszniczego dowództwa ds. transformacji (ACT) w amerykańskim Norfolk. Kwatera główna centrum ma się znajdować w Krakowie, część obiektów ulokowano na Słowacji, by wykorzystać tamtejszy ośrodek poligonowy. Poza Polską i Słowacją, które zostały państwami ramowymi, w powołanie centrum włączyły się Czechy, Litwa, Niemcy, Rumunia, Słowenia, Węgry i Włochy.