Leszek Balcerowicz był pytany m.in. o ten wpis na Twitterze. Co miał na myśli?

Trzeba rozróżniać chęci. Ja nie wiem, co jest w głowach pana Kaczyńskiego, pana Morawieckiego, a tym bardziej nie wiem, co może być w głowie Macierewicza, ale obserwuję rezultaty i wiem, że rezultaty są straszne. Jak na razie w Polsce tego nie widać jeszcze wyraźnie, ale tendencje, jeżeli ta zła polityka będzie się utrzymywać, będą coraz gorsze. A na świecie my się staliśmy jako Polska pośmiewiskiem - powiedział gość "Kropki nad i" w TVN24.

Każdy kraj, nawet Stany Zjednoczone, a tym bardziej Polska, musi mieć jakąś zdolność koalicyjną, musi mieć sojuszników, zwłaszcza w Unii Europejskiej. Trzeba się dogadywać, żeby bronić interesów - podkreślił Balcerowicz.

Jego zdaniem nasz kraj stracił poważnych sojuszników w Europie i dlatego "rząd nie będzie mógł bronić" interesów Polski.

To jest haniebne, to poniżanie ludzi - w taki sposób Leszek Balcerowicz skomentował oddawanie honorów i nazywanie ministrem Bartłomieja Misiewicza. - To jakaś tajemnicza historia, która przypomina dzieje starożytnego Rzymu z okresu niektórych cezarów, którzy mieli dziwnych faworytów - dodał Balcerowicz.