Wartość projektu wynosi 4,7 mln złotych brutto. Nowy system ma być zainstalowany w Sejmie, kiedy posłowie będą na wakacjach. Składa się on z nowych czytników, które będą pełnić rolę pulpitu zarządzania w procesie głosowań prowadzonych w sali posiedzeń.

Podobnie jak obecny sprzęt, nowe urządzenia będą się opierać na autoryzacji posła poprzez odczytywanie jego indywidualnej karty do głosowania. Ale zostaną wyposażone w nowe funkcjonalności, np. możliwość użycia pilota do zdalnego sterowania przez osoby niepełnosprawne, które nie mogą zasiąść w ławie poselskiej.

Kancelaria chwali się też, że nowy sprzęt będzie miał kolorowy, dotykowy ekran ciekłokrystaliczny, na którym wyświetlany będzie m.in. status głosowania oraz że pozwoli na transmisję głosu bezpośrednio ze stanowiska poselskiego poprzez wbudowany mikrofon. Urządzenia zostaną przygotowane do połączenia z centralnym Systemem Obsługi Głosowań, systemem audio oraz systemem tłumaczeń poprzez sieć lokalną (LAN).

Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Sejmu przekonuje, że wybrano najkorzystniejszą ofertę pod każdym względem. – Tylko w 2016 roku przeprowadzono w Sejmie prawie dwa i pół tysiąca głosowań. To najwięcej od kilku lat. Posłowie pracują bardzo intensywnie, a obecny system funkcjonuje od 2001 roku – tłumaczy Grzegrzółka w rozmowie z dziennik.pl.

Demontaż dotychczasowych oraz instalacja nowych urządzeń, a także przeprowadzenie wszystkich potrzebnych testów systemu zaplanowano na sierpień 2017 roku. Asseco Poland jest jedną z największych firm informatycznych w Polsce, ma na koncie m.in. informatyczny system ZUS-u, który realizował jeszcze założony przez Ryszarda Krauzego Prokom. Firma powstała w wyniku połączenia Asseco Poland ze wspominaną firmą Krauzego, Softbanku i ABG. Dziś działa na przeszło 50 rynkach świata. W przypadku zamówienia dla polskich posłów firma skorzysta z doświadczeń swojej litewskiej spółki córki, która przygotowała bliźniaczy system dla tamtejszego parlamentu.

Z naszych informacji wynika, że przetarg dotyczy jedynie stacjonarnego systemu do głosowania. Tymczasem pod koniec roku najwięcej kontrowersji wywołała jego mobilna wersja, wypożyczona przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego w trakcie kryzysu parlamentarnego, na wypadek, gdyby znów trzeba było przenieść obrady z sali posiedzeń do Sali Kolumnowej.

460 maszynek i transponder do podliczania głosów dostarczyła, jak napisał portal Oko.press.pl, bliżej nieznana firma, która jak się okazało, handlowała garnkami, patelniami i kalendarzami w warszawskiej Hali Mirowskiej. Za kilkudniowy wynajem sprzętu kancelaria zapłaciła 12,6 tys. zł.