Za wyborem głosowało 234 posłów, 154 było przeciw, a 26 wstrzymało się od głosu. By objąć funkcję, nowy sędzia musi być zaprzysiężony przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Grzegorz Jędrejek - doktor habilitowany nauk prawnych, profesor i szef katedry prawa cywilnego w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie - był kandydatem PiS na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Na początku lutego Zgromadzenie Ogólne TK wygasiło mandat sędziego Andrzeja Wróbla. Ustawa o statusie sędziów TK głosi, że wygaśnięcie mandatu sędziego trybunału przed upływem kadencji następuje w przypadku m.in. zrzeczenia się przez niego urzędu.

Wróbel został w 2011 r. wybrany przez Sejm na dziewięcioletnią kadencję do TK (wcześniej orzekał w Izbie Pracy SN). W połowie grudnia ub.r. o woli rezygnacji Wróbla z funkcji sędziego TK poinformował ówczesny prezes TK Andrzej Rzepliński. 11 stycznia na powrót Wróbla do SN zgodziła się Krajowa Rada Sądownictwa. 24 stycznia prezydent Andrzej Duda powołał Wróbla na stanowisko sędziego SN.

Po wyborze następcy Wróbla, w 15-osobowym TK będzie ośmioro sędziów wybranych przez obecny Sejm. W TK jest teraz siedmioro sędziów wybranych przez Sejmy poprzednich kadencji.

Gorąca debata

- Jesteśmy w punkcie, który dziś w ogóle nie powinien być w porządku obrad. Po raz kolejny większość parlamentarna narusza regulamin sejmowy. Jak to się kończy, widzieliśmy w przypadku wycinki drzew - powiedział Borys Budka (PO). Dodał, że "ekspresowy tryb" - z pominięciem siedmiodniowego terminu od zaproponowania kandydata do głosowania - uniemożliwił zapoznanie się z kandydaturą i tylko z tego powodu klub Platformy zagłosuje przeciw Jędrejkowi.

Zarzucił większości parlamentarnej, że traktuje Jędrejka mającego dorobek naukowy "jako nic nieznaczący trybik w machinie państwa PiS".

Prowadzący obrady Marek Kuchciński (PiS) odpowiadał, że "procedura (...) jest przeprowadzona zgodnie z regulaminem", który pozwala Sejmowi przyśpieszać procedurę wyboru sędziego.

- Zarzuty o rzekomym łamaniu regulaminu są zupełnie bezpodstawne - mówił Stanisław Piotrowicz (PiS). Wskazał, że w regulaminie jest mowa o siedmiodniowym terminie "chyba, że Sejm postanowi inaczej". Przekonywał, że czwartkowe posiedzenie komisji było okazją, by zadawać kandydatowi pytania. - Z ubolewaniem trzeba stwierdzić, że posłowie chcieli sprowadzić tę sytuację do egzaminowania pana profesora". Dodał, że gdy w 2007 roku wybierano Andrzeja Rzeplińskiego, kandydatura nie wzbudziła dyskusji.

- Nie mamy żadnych zastrzeżeń do pana profesora - powiedział Jerzy Jachnik (Kukiz '15), dodając, że to "sposób procedowania komisji urągał wszelkim możliwym zasadom przyzwoitości". Skandalem nazwał przesłanie informacji o kandydacie tuż przed posiedzeniem komisji.

- To głosowanie będzie jak podpisywanie weksla in blanco. Najpierw na dwa dni przed wyborem nie było znane nazwisko kandydata, a gdy wczoraj je poznaliśmy, okazało się, ze nikt z prawniczych autorytetów kandydata nie kojarzy - powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz (N). Jej zdaniem "PiS z premedytacją przeprowadza jego wybór z naruszeniem prawa". - Bedzie to rodzaj politycznego haka, którego PiS na pewno nie zawaha się użyć - mówił.

Także Krzysztof Paszyk (PSL) wytknął pośpiech towarzyszący kandydaturze i powiedział, że złym zwyczajem stało się procedowanie w Sejmie kandydatów na sędziów TK "w atmosferze chaosu, bałaganu, wyzwisk i wzajemnych epitetów". - Będzie tylko na profesorze Jędrejku ciążyło odium chaosu przez cały okres jego pracy - ocenił poseł PSL.

Również Jacek Protasiewicz (UED) tryb procedowania nad kandydaturą uznał za oburzający.