Unia Europejska wrzuciła do kosza na śmieci kilka swoich zasad, ustaleń i to źle o niej świadczy. Wyrzucono na śmietnik zasadę, która miała 60 lat, że wybór na szefa struktur europejskich odbywa się przy zgodzie rządu kraju, z którego pochodzi kandydat – przekonuje Ryszard Czarnecki, odnosząc się do procedury wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję na stanowisko szefa Rady Europejskiej.

Zdaniem wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i europosła Prawa i Sprawiedliwości została złamana niepisana zasada konsensusu.

Polska stawia weto. Nie chcemy podpisać konkluzji szczytu. Zmusi to do refleksji naszych partnerów, a twarde stawianie się przynosi skutki – uważa polityk. – Teraz nasi partnerzy mają ból głowy jak to legalnie przeprowadzić, żeby wybór był formalny. Polska tego nie podpisze i tyle – ucina.

Jako przykład podaje Wielką Brytanię, która również toczyła boje z Unią Europejską. – [Była premier Margaret] Thatcher opluwana, kopana wywalczyła, że parę miliardów funtów mniej idzie co roku do kasy Brukseli z Londynu – tłumaczy. Ryszard Czarnecki uważa, że Unia jest „na równi pochyłej, w kryzysie i podejmuje decyzje, przypierając kolanem do ściany”.

Zobaczy pan, ilu za dwa lata będzie eurosceptyków w ławach Parlamentu Europejskiego. Ludzie w Europie obserwują, co wyrabiają instytucje unijne i liczba polityków, którzy mają tego dosyć, wzrasta – przekonuje prowadzącego rozmowę Konrada Piaseckiego z Radia ZET. Jego zdaniem biedne państwa uległy wczoraj szantażowi i – żeby się nie narażać – zagłosowały, jak zagłosowały”.

Czarnecki zapewnia jednak, że Polska nie będzie bojkotowała posiedzeń Rady Europejskiej, bo jest jej ważną częścią.

Bez nas ta Unia całkiem sczeźnie na marne – komentuje.